Czego brakuje sławnym, bogatym, żyjącym w blasku fleszy? Nigdy byście nie pomyśleli że to miłość jest niezbyt znajoma gwiazdom. Nie chodzi tu o rodzinę, przyjaciół, mówimy o relacji damsko-męskiej. Skąd wiem? Proste, sama jestem "celebrytką". Od czternastego roku życia pracuję jako modelka dla największych domów mody, magazynów i fotografów, czasami i projektantów. Nigdy nie zaznałam uczucia miłości, kiedy zaczynałam karierę byłam za młoda na związek, później ciężko było znaleźć kogoś kto pokocha mnie taką jaką jestem.
Jak każdego dnia miałam przymiarki, sesję zdjęciową i spotkanie z agentem. Tamtego wieczoru miała odbyć się premiera najnowszego filmu znanego reżysera. Oczywiście musiałam pojawić się na niej ja.
Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i ułożyłam je. Nałożono mi makijaż. Ubrałam się i wsiadłam do limuzyny. Nie obyłoby się bez czerwonego dywanu. Jak zwykle przyklejone uśmiechy, nieprawdziwe komplementy i udawanie zachwytu, norma w tym świecie. Kiedy nareszcie mogłam skończyć pozowanie do fotografii i rozdawanie autografów, weszłam do sali. Nie miałam partnera, więc osoba siedząca obok mogła być kimkolwiek, np. Katy Perry lub Eminem. Czekałam bez żadnej ekscytacji. Zauważyłam zespół One Direction, miałam przeczucie że jeden z nich usiądzie obok. Nie myliłam się, miejsce obok zajął blondyn. Przedstawili mi się po gentelmańsku i opadli na fotele. Poznałam ich już wcześniej, od razu ich polubiłam. Oni nie udawali gwiazdeczek z okładek kolorowych magazynów, nie zmienili się pod wpływem mediów i pieniędzy. Rozmowę zaczął ze mną ten najprzystojniejszy, Niall:
-Lubisz oglądać filmy?-zwykłe pytanie padło z jego ust
-Tak, ale horrory, komedie i science-fiction-oznajmiłam
-Co ty? Ja też-ucieszył się
-Szerze to najchętniej by mnie tu nie było, nie lubię takich sztywnych uroczystości, wolałabym iść w dresach na pizzę-szepnęłam mu na ucho
-Poczekaj-ściemniło się. Po jakiś przemowach, których wcale nie słuchałam zaczął się film. Kilka minut minęło-Ja pójdę w prawo, ty w lewo. Spotkajmy się na backstage'u-odszedł w tą stronę w którą miał. Nie zastanawiałam się, ruszyłam zaraz po nim. Rzeczywiście czekał
-Co my odwalamy?-rozbawiona zapytałam
-Idziemy na pizze-oznajmił z uśmiechem. Ciągnął mnie za rękę
-Poczekaj-puścił mnie. Ściągnęłam szpilki i wyrzuciłam
-Nie zabierasz ich?-rozbawiło go to
-Nienawidzę ich-pobiegliśmy dalej. Wyszliśmy tylnym wyjściem-Ała-poczułam szkła pod stopami-Nie dam rady dalej, nie mam butów-stanęłam
-Wskakuj-zachichotałam i znalazłam się na jego plecach
-Nie jestem za ciężka?-chciałam się upewnić
-To ty tam jesteś? Nawet nie poczułem-zażartował. Zniósł mnie do samochodu i usiadł obok. Fotografowie nawet nas nie zauważyli, nadal stali przed głównym wejściem czekając na sławy. Ruszyliśmy. Śmialiśmy się przez całą drogę. Zatrzymał pojazd dosłownie przed pizzerią. Wysiedliśmy i za rękę wbiegliśmy do środka. Musiało to wyglądać przekomicznie. Ludzie patrzeli na nas jak na wariatów. Dziewczyna w długiej balowej sukni, wystrojona fest, do tego bez butów i chłopak w gajerze z krawatem na szyi. Coś w rodzaju uciekającej pary młodej. W pełni rozbawieni zamówiliśmy i usiedliśmy do stołu
-Nie wiedziałem że taka jesteś-złapał mnie za dłoń
-Jak większość ludzi-przewróciłam oczami-Ale jestem właśnie taka, tylko bez tych wszystkich sztucznych ozdóbek-stwierdziłam
-Jesteś niezwykła-patrzał mi w oczy
-Państwa zamówienie!-krzyknęła brunetka zza baru
-Jedzonko-szybko zabrałam danie i postawiłam na naszym stole. Zjedliśmy ze smakiem
-Wow, nie wiedziałem że dziewczyna jest w stanie tyle zjeść-zaśmialiśmy się
-Ja tak zawsze-stwierdziłam
-Ja też-i znowu śmiech. Bez przerwy się rozbawialiśmy.
Jesteśmy zwyczajnie dla siebie stworzeni. Teraz nam, "celebrytom", nie brak miłości...
Siemanko! Dodam post po 21.20 bo mam trening :(( Kocham was i obiecuję że dodam <3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz