Stało się, trzasnęły drzwi wejściowe. Dom powoli oświetlał się z każdym przemierzonym przez niego pomieszczeniem. Wszedł i rozjaśnił mój "pokój". Podkuliłam nogi, strach już mnie nie ogarniał to było tylko przygotowanie:
-Dzisiaj masz farta-wyszedł i zgasił żarówkę. Zwróciłam głowę do góry i nadal obserwowałam ulewę. Nic nie było w stanie mnie zaskoczyć, przerazić. Zasnęłam.
Obudziłam się. Jak zwykle ledwo udało mi się wstać. Wzięłam prysznic w miejscu gdzie nie było nawet posadzki, tylko wylany cement i żwir. Otworzyłam prawie pustą szafkę i ubrałam się w to co miałam. Uczesałam się w niechlujny kok. Udało mi się nałożyć płaszcz i buty, postanowiłam odpuścić sobie czapkę i rękawiczki. Złapałam za plecak i cicho, aby go nie obudzić. W salonie na stole, co było normą, rozsypane były dragi i porozlewany alkohol. Westchnęłam i wyruszyłam. Padał deszcz, ale ja to lubiłam. Doskonale odzwierciedlał mnie. W pewnym momencie nie miałam siły dalej iść. Usiadłam na ławce w pustym parku. Spuściłam głowę, wstydziłam się siebie. Tamto miejsce było idealne na kryjówkę. Nagle obok pojawiła się postura mężczyzny w blond włosach,co było dziwne. Nie wiedziałam że komuś, oprócz mnie, przychodzi ochota na spacery w taką ulewę. Zauważyłam go kątem oka. Nie zmieniałam pozycji. Odezwał się:
-Piękna-miał anielski głos. Nie wiedziałam czy mówił do mnie, postanowiłam nie odpowiadać. Czułam jego wzrok na sobie-Też ją kochasz?-zwrócił się do mnie. Nie wiem skąd ale zdawałam sobie sprawę o czym mówi
-Uwielbiam-wyszeptałam. Miałam wrażenie że znam ten głos. Postanowiłam, spojrzałam na niego. Ten nieziemski uśmieszek, zniewalające niebieskie oczy i idealnie ułożone włosy, znajome. Rozpromienił się na mój widok, spłoszona odwróciłam się. Na policzku poczułam dłoń, zwrócił mnie do siebie. Nie miałam odwagi po raz kolejny spotkać jego wzroku
-Posłuchaj-zamknęłam oczy. Dźwięk roztrzaskiwanych o ziemię kropel deszczu składał się w piękną melodię. Przypomniała mi się moja ulubiona piosenka "Right now", oświeciło mnie. Luknęłam na niego, to on! Zamiast piszczeć i krzyczeć, ja...uciekłam. Tak właśnie uciekłam...
Postanowiłam zacząć kolejne opowiadanie, mam nadzieję że spodoba się <3 Oto setny post, tak tylko mówię ;) Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz