niedziela, 16 listopada 2014

Little Sweet Angel 20

-Możemy porozmawiać?
-Na jaki temat?-spojrzałam w dół
-Przeszłości, mojej i twojej-nie wierzyłam że to mówię. Zdawałam sobie sprawę jak wiele łez wyleję przez tą opowieść
-Tak, jasne-objął mnie ramieniem, dobrze wiedział że nie będzie to dla mnie łatwe. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam
-Więc, miałam...
***
-...szesnaście lat-przymknęłam oczy-Poznałam go, był w Irlandii u swojej ciotki. Zakochałam się, chociaż nie do końca wiedziałam co to oznacza-łzy napłynęły mi do oczu-Musiał wyjechać, nie chciałam dać mu odejść. Zaproponował ucieczkę, z "miłości" zgodziłam się. Rodzina się mnie wyrzekła-płakałam-Nie chcieli mnie znać. Przyjechaliśmy tu. Miał mieszkanie, pracę. Przez pierwsze dni było idealnie-zbliżał się najtrudniejszy moment, serce biło mi coraz mocniej. Miałam wrażenie że zaraz wyskoczy mi z klatki piersiowej-później zaczął zamykać mnie w ciemnym pokoju na całe dnie kiedy wychodził. Nie karmił mnie, nie dawał picia. Nie miałam jak uciec-trzymałam się bardzo mocno za kolana, byłam skulona-Wystąpiło kilka tego prób, ale za każdym razem nieudanych. Po jakimś czasie zaczął mnie bić, ciąć. Zgwałcił mnie nie raz-wpadłam w histerię-Czasami przyprowadzał mężczyzn z którymi miał robić interesy i wtedy to oni...-nie mogłam tego powiedzieć, nie chciało mi to przejść przez gardło-Cierpiałam jak nigdy, żałowałam. Zaczęłam się ciąć, nie wytrzymywałam psychicznie. Pragnęłam odejść z tego świata-ślepo wpatrywałam się w ścianę przed sobą i roniłam łzy-Po dwóch latach uratował mnie upadek interesu Rich'a. Policja zgarnęła go za dragi. Byli w mieszkaniu więc znaleźli mnie. Mogłam złożyć zeznania, ale nie chciałam. Wiedziałam że wtedy dopiero pożałuję-spuściłam wzrok-Wymyśliłam jakąś historyjkę na wytłumaczenie moich ran i puścili mnie wolno. Przez pierwsze dwa miesiące mieszkałam w przytułku, później, kiedy doszłam do siebie, znalazłam pracę i mieszkanie. Richard wyszedł z więzienia. Nachodził mnie kilkakrotnie, ale mówił że już mnie nie chce. Że mnie nienawidzi, z wzajemnością. Za każdym razem kiedy przychodził dostawałam-nie mogłam się uspokoić-Nadal zadawałam sobie rany, nadal nie jadłam. Harry, jestem chora na anoreksję-spojrzał na mnie ze łzami w zielonkach-Kiedy pojawiłeś się ty przystopował trochę, ale nadal pisał, dzwonił i śledził mnie. Nie mówiłam ci nic bo się bałam, że zareagujesz tak jak dzisiaj.  On jest naprawdę niebezpieczny. Dzisiaj po dobroci poszłam z nim, nie chciałam aby skrzywdził ciebie lub kogoś z moich bliskich, których mam po raz pierwszy od dawna-łgałam-To dlatego byłam taka skryta, nie potrafiłam zaufać. Od dawna nikt nie był dla mnie miły i tak zwyczajnie życzliwy. Właśnie przez to wszystko bałam się nawet ciebie-to było jak tortura ale pragnęłam zakończyć tą historię-Nadal nie mogłam poradzić sobie z tym wszystkim, przez to tyle razy się cięłam przy tobie. Dzisiejszego wieczoru nie było tak jak ci powiedziałam-nie miałam już siły płakać-Miałam być jego pieskiem pokazowym na kolacji z jakimiś facetami z firmy samochodowej, jednym z nich okazał się Lou. Od razu wyczuł że coś jest nie tak. Po spotkaniu Rich wywiózł mnie do lasu i wyrzucił. Chciałam wrócić. Na szczęście Louis na śledził i zabrał mnie do szpitala. Zrobiłam to wszystko bo powiedział że wtedy da mi spokój-nie wierzyłam że udało mi się to z siebie wydusić. Mina Hazz'y wyrażała wiele emocji: załamanie, furię, zaskoczenie. Przytulał mnie tak mocno że ledwo oddychałam. Nie wiedziałam co powie, miałam obawy.
*Oczami Harold'a
To co mówiła było jak scenariusz horror'u, ale to było jej przeszłe życie. Zrozumiałem wszystkie jej zachowania, miałem zamiar ją wspierać i pomóc w chorobie. Miałem ochotę zabić tego drania. Nie mogłem pozwolić aby znów kiedykolwiek ją skrzywdził. Bałem się o nią. Przy okazji dowiedziałem się jak bardzo mi na niej zależy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz