czwartek, 20 listopada 2014

Imagin Hazz

*Narracja trzecioosobowa
Była zwyczajna, nie chciała być inna niż wszyscy. Nie była idealna, jak z okładek najdroższych magazynów.
Jak zwykle w wakacje wyszła z domu na spacer po ukochanym Londynie. Weszła do ulubionej kawiarenki i usiadła w kącie zapełnionej sali. Wybrała koktajl truskawkowy z menu. Popijała napój powoli wpatrując się w krajobraz za oknem. Do środka wszedł chłopak w ciemnej bluzie z kapturem.  Subtelnie rozejrzał się nie odsłaniając twarzy, w oko wpadło mu miejsce naprzeciw dziewczyny. Zbliżył się i zapytał:
-Czy mogę się dosiąść?-nie zastanawiała się nawet chwili
-Jasne-usiadł. Zamówił kawę którą po chwili mu podano. Ona nigdy nie krępowała się ludzi-Dlaczego siedzisz w okryciu?-nadal nie pokazywał się
-Bo gdybym to zrobił musiałbym uciekać-nie zrozumiała
-Jesteś poszukiwany?-zaśmiał się
-Tak jakby-zachichotała-Jak masz na imię?-szukała jego wzroku bezskutecznie
-Harold-szepnął
-Miło mi Harry, ja jestem (T.I)-wyciągnęła dłoń którą uścisnął-Skąd  jesteś?-ciekawość ją zżerała
-Dopij koktajl to zabiorę cię gdzieś-zignorował pytanie
-Ale ja cię nie znam-mówiła poważnym tonem ale można było wyczuć żart
-Ale  próbujesz poznać więc...-rozbawił ją
-Mam nadzieję że mnie nie zabijesz, że nie jesteś mordercą-humor dopisywał obojgu
-Nie umiałbym zrobić czegoś takiego tak  pięknej dziewczynie-nie kłamał, była w jego  typie
-Powiedziałabym to samo  o tobie, ale nie miałam okazji cię zobaczyć-po raz pierwszy ukazał tylko i wyłącznie swój uśmiech, (T.I) była wniebowzięta
-Skończyłam-odstawiła pustą szklankę i wstała. Zapłacili i wyszli. Wsiadła do jego samochodu, ufała mu. Zatrzymali się pod wielkim wieżowcem pod którym setki krzyczących dziewczyn. Przepchali się przez nie ledwie i zdołali dotrzeć do środka. Zabrał ją na najwyższe piętro, wprowadził do przecudownego apartamentu. Rozejrzała się po nim, nie kręcił ją przepych więc nie zachwycała się przesadnie. Zdjął kaptur jej oczom ukazał się przystojny, lokaty, brunet o zielonych oczach. Mogłaby się zakochać. Harry jakby czekał na wybuch, eksplozję-Coś nie tak?-zapytała co od razu zmieniło jego wyraz twarzy
-Nie znasz mnie?-wesoło chciał się upewnić
-Jesteś Harold, mieszkasz tu, tyle wiem-stwierdziła, jeszcze bardziej się ucieszył
-To świetnie, nareszcie ktoś ma szansę polubić mnie od zera-był w euforii
-O co chodzi?-zaczęła się go obawiać
-Bo ja jestem piosenkarzem takiego jednego zespołu i wszyscy lubią mnie za sławę, nie za moją osobę. Nawet nie wiesz jak miło jest poznać kogoś obcego-rozbawił ją
-Chyba wiem, mam ciebie-zachwycała go jej otwartość, sposób bycia. Świetnie się rozumieli, złapali wspólny język. (T.I) przez tygodnie nie interesowała się karierą Hazz'y, pomimo że spędzali ze sobą każdy dzień. Kompletnie nie zdawała sobie sprawy ile ma fanek, zaplanowanych koncertów i wywiadów. Wiedziała tyle co mówił jej przyjaciel. Poznała resztę zespołu, nie byli dla niej nadzwyczajni, traktowała ich jak starych kumpli. W jej oczach to byli tylko koledzy, jeżeli chodzi o Harold'a może coś więcej. Zbliżali się do siebie. Po ponad roku Harry zdobył się na odwagę i pocałował (T.I). Zostali szczęśliwą parą. Dzisiaj, po pięciu latach, planują wspólny ślub. Korzystają z każdej spędzonej razem chwili...

1 komentarz: