Miał wrócić dzień przed moją osiemnastką. Rodzice latali jak oszalali aby wszystko było idealnie, ale nie na moje urodziny, na przyjazd ukochanego synalka. Podnieceni przykleili się do szyby, a ja poszłam do pokoju, włączyłam muzykę na słuchawkach i położyłam nogi na ścianę. Chciałam żeby ten dzień już się skończył. Mimo że utwory leciały na power'ze słyszałam piski mamy. Nagle ktoś ściągnął mi dudniące nauszniki z uszu
-Ej!-odwróciłam się. Stał przede mną on, Liam. Tak bardzo się zmienił, wydoroślał, nie widziałam go od roku. Byłam niezadowolona, nie miałam zamiaru rzucać mu się w ramionach i kłamać jak bardzo to mi go brakowało
-Nie przywitasz się?-skrzywiłam się
-Po co? Ty już dawno powiedziałeś mi żegnaj i odszedłeś-usiadł na łóżku
-(T.I)...-zaczął TYM tonem "przejętego ojca wykładowcy"
-Nie zaczynaj tych swoich wykładów Panie Idealny! Lepiej wracaj już do tej swojej kariery, albo rodziców którzy od czterech lat nie pamiętają jak mam na imię!-wybiegłam z pokoju a później z domu. Ruszyłam moimi ukochanymi pustymi drogami bez żadnego okrycia, a że rocznica mojego urodzenia wypadała w Wigilię, było bardzo zimno. Nie będę kłamać, płakałam. Kto by nie tego nie robił w takiej sytuacji? Usiadłam na ławce w parku. Nagle poczułam na ramionach ciepłą kurtkę. Odwróciłam się, znowu on. Zrzuciłam z siebie okrycie i wstałam by ponownie odjeść
-Stój!-pociągnął mnie za rękę i zwrócił ku sobie. Spojrzał na mnie i zauważył zwilżone poliki-Nie płacz przeze mnie-przytulił mnie
-Odejdź, nie udawaj że cię obchodzę-odepchnęłam go
-Nie udaję-parsknęłam śmiechem
-Nie udajesz?-z sarkazmem powtórzyłam-Od czterech pieprzonych lat jesteś zdala od domu. Nigdy nie zadzwoniłeś, nie napisałeś, odwiedzałeś raz do roku ale matkę i ojca. Zniszczyłeś mi życie, rozumiesz? Nie udawaj idioty i przyznaj że masz mnie gdzieś. Nie zgrywaj ideały bo nim nie jesteś, chociaż może dla twojego ojczulka i matulki-chyba go to zabolało
-(T.I) to nie jest tak. Za każdym razem kiedy próbowałem choć moment z tobą porozmawiać odrzucałaś mnie, pytałem mamy co u ciebie, mówiła że nieźle.-jego głos drżał-Znaczysz dla mnie bardzo wiele, jesteś moją małą siostrzyczką-również miał łzy w oczach
-To dlaczego zostawiłeś mnie kiedy najbardziej cię potrzebowałam?-stanęłam z nim twarzą w twarz
-To była szansa jedna na milion, co zrobiłabyś na moim miejscu?-coś we mnie pękło
-Pewnie...pewnie skorzystałabym-miał rację
-Dlaczego nie chciałaś ze mną gadać?-po raz pierwszy nad tym pomyślałam
-Bo byłam zazdrosna o rodziców, przyjaciół o życie-wtuliłam się w niego-Przepraszam-pocałował mnie w czoło
-Teraz przypomnę ci to co było kiedyś-wziął mnie na barana i pobiegł w kierunku naszego domu. Po raz pierwszy od bardzo dawna szczerze się uśmiechnęłam. Wniósł mnie do pokoju. Niechcący podwinął mi się rękaw bluzy. Zadowolony wyraz na jego twarzy od razu się zmienił-Co to?-podszedł, ja cofnęłam się tak że zetknęłam się z ścianą
-Nic-trzymałam mocno się za rękę
-Dlaczego?-udało mu się odsłonić rany
-Jedna linia pozioma za każdą kłótnię z rodzicami i każda linia pionowa na jedną nieprzespaną noc z tęsknoty za bratem-po raz kolejny ujął mnie
-Ni rób tego więcej-nie spodziewałam się, myślałam że będzie wykład-Obiecaj
-Obiecuję-powtórzyłam
Następnego dnia na mojej "imrezie", skład: ja+Liam, wręczał mi prezent. Otworzyłam kopertę. Było w niej zaproszenie na jego kolejną trasę koncertową:
-Nie rozumiem-rozbawiłam go
-Zabieram cię na wycieczkę dookoła świata-mrugnął do mnie-Muszę jakoś wynagrodzić ci te cztery lata-rzuciłam się mu w ramiona. Kto by pomyślał że dogadam się z bratem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz