Czy idol milionów nastolatek na całym świecie mógłby być damskim bokserem? Tak. To zdaje się niemożliwe, przecież w wywiadach od zawsze mówił że jest gentelman'em. Właśnie to kamera robiła z niego mężczyznę marzeń. Poza obiektywem stawał się okropny. Każdego dnia czekałam skulona na jego powrót i wybuch złości.
Dochodziła 20.00, sprawdziłam jeszcze czy wszystko jest idealnie, najmniejsza głupota mogła go zdenerwować. Usłyszałam trzask drzwi. Usiadłam na sofie. Spojrzałam na niego, wydał się w miarę zadowolony:
-Cześć skarbie-stres mną władał
-Witaj kochanie-pocałował mnie. Nie mogłam w to uwierzyć od ponad roku nie było dnia w którym nie przyjęłam na siebie ciosu. To było jak bajka, dla mnie nie musiało to nawet trwać dłużej niż chwilę, wystarczyłby jeden dzień starego Zayn'a, tego delikatnego Malik'a. Utonęłam w jego ramionach, czułam się niesamowicie, czułam się kochana-Idziemy dzisiaj na urodziny Liam'a-oznajmił, nie zwolnił uścisku nawet na moment
-Dobrze-wspięłam się na palcach aby spotkać jego wargi. Czy to był sen? Na szczęście nie. Po kilku minutach poszłam się ubrać, nałożyć make-up i uczesać się. Zeszłam wyszykowana na dół, opadła mu szczęka
-Jak pięknie-złapał mnie za rękę i obkręcił. Bałam się zapytać o jego nastrój, poza tym nie chciałam psuć nastroju. Wsiedliśmy do samochodu i przemierzyliśmy połowę Los Angeles, aby dotrzeć przed willę Payne'a. Przywitaliśmy się i wręczyliśmy prezent przyjacielowi. Było świetnie. Zayn nie opuszczał mnie na krok, traktował mnie jak księżniczkę. Bawiliśmy się doskonale. Około 2.00 w nocy wróciliśmy. Stanęłam w korytarzu i czekałam aż mój chłopak ściągnie buty. Przyjął pozycję stojącą i z całej siły uderzył mnie w polik, byłam w szoku. Jeszcze kilka minut wcześniej całował mnie po szyi. Upadłam na podłogę. Spojrzałam na niego pytająco-Myślałaś że się zmieniłem? Że nagle stałem się dobrym chłopczykiem?-z sarkazmem pytał-Pomyliłaś się- kopnął mnie kilka razy w brzuch
-To po co to?-plułam krwią
-Paparazzi byli za oknem i u Liasia-zrozumiałam wszytko. Jeszcze kilka uderzeń złożono na moim ciele. Zauważył zakrwawiony dół sukienki-Co to jest do cholery?!-był wściekły
-Twoje byłe dziecko-moje wszystkie siły się zebrały. Wstałam i kulejąc wyszłam z domu. Płakałam, mogłam mu powiedzieć. Ale co by to zmieniło? Poroniłam. Tyle na ten temat. Ostatni widok jaki pamiętam przed opuszczeniem domu to przerażona postura Malik'a opadająca na kanapę. Dotarłam do mieszkania najbliższej mi osoby:
-(T.I)! Co ci się stało?-Elka wciągnęła mnie do środka i posadziła w salonie
-Znowu, ale tym razem straciłam je-łgałam
-Boże Święty, skarbie tak mi przykro-tuliła mnie do swojej piersi. Długo nie przestawałam histeryzować. Nareszcie zmęczył mnie płacz. El dała mi jakieś ubranie, wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Śniły mi się tylko koszmary. Około 12.00 wróciłam do Zayn'a, ale tylko po to żeby zabrać swoje rzeczy. Błagał i łgał, próżne jego starania. Nie miałam zamiaru wchodzić ponownie do tego bagna. Wprowadziłam się do Els. Jeszcze długo nie mogłam się pogodzić ze stratą osoby którą kochałam i dziecka. Dlaczego byłam taka głupia? Już nigdy nie popełnię takiego błędu. Sława zmienia człowieka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz