Dzisiaj niestety muszę iść na koncert z młodszą siostrą i jej przyjaciółką. Koncert zespołu One Direction. Lubiłam ich i ich muzykę, to obecność tej małej diablicy mi przeszkadzała.
Wzięłam prysznic, wysuszyłam i rozczesałam włosy, ubrałam się i złapałam za bilety. Po kilkunastu minutach z trzynastoletnią Dani i Tay stałyśmy przed kontrolerem biletów. Wręczyłam mu trzy duże prostokąty i mogłyśmy zająć swoje miejsca. Nie mogłam znieść pisków i krzyków tysięcy dziewczyn za mną. Miałyśmy siedzenia w pierwszym rzędzie, dosłownie naprzeciw sceny, na wyciągnięcie ręki. Na ogromnej sali siedziałam tylko ja. Podekscytowanie fanek było dla mnie niezrozumiałe. Można lubić ich twórczość ale żeby tak skakać z powodu chłopaków których się nie zna, szaleństwo. To co czasami wyprawiały bawiło mnie, na przykład rzucanie w nich telefonami albo krótkofalówkami. Współczułam im że codziennie muszą to znosić, nie mogą nigdzie wyjść sami, nie mogą żyć bez chmar paparazzi, dziennikarzy i directionerek. No cóż...
Zaczął się koncert, krzyki przybierały na sile. Wstałam aby nie zostać zdeptaną. Musiałam włożyć zatyczki do uszu, co nie bardzo mi pomogło, nadal było słychać te dziewczyny. Ledwo usłyszalna była muzyka i głosy boysbandu. Miałam wrażenie że co moment spoglądają na mnie, ale nie tak jak inne dziewczyny skakałam z tego powodu. Pomyślałam że po prostu to ich praca i chcą wiedzieć kto słucha ich utworów. Bawiłam się świetnie. Niestety wszystko kiedyś ma swój koniec, musiałyśmy wrócić. Wyprowadziłam dwie zapłakane i jednocześnie zachwycone trzynastolatki z areny:
-(T.I) mama Tay nas odwiezie, śpię dzisiaj u niej-oznajmiła mi młodsza o pięć lat siostra
-Okej, ja wrócę na pieszo. To pa-pomachałam jej. Wsiadły do samochodu i odjechały, ja ruszyłam w drugą stronę powolnym krokiem. Zza małej uliczki obok areny wyjechał bus tym samym prawie mnie potrącając. Stanęłam dosłownie przed maską przerażona. Zamarłam, to przypomniało mi o zmarłej matce właśnie w ten sposób. Z samochodu wyskoczył jeden z członków zespołu. Chyba spodziewał się pisku, ale ja tylko spojrzałam mu w oczy:
-Przepraszam, nie patrzałam gdzie idę-nadal w szoku wydukałam
-Nie to nasza wina, może chcesz do lekarza?-był taki uroczy. Miał blond włosy, zniewalające niebieskie oczy i słodki uśmiech. Również strasznie się wystraszył
-Nie trzeba dziękuje-uspokoiłam się trochę-Ja już pójdę, nie chcę was narażać na tłumy fanek i fotografów-chciałam odejść ale złapał mnie za rękę
-Pozwól chociaż zaprosić się do nas-nie mogłam odmówić tym oczom
-No dobrze-rozpromienił się
-Jestem Niall-uścisnął moją dłoń i pocałował ją
-(T.I)-przedstawiłam się. Otworzył mi drzwi do auta i wpuścił. Dołączyłam do czwórki chłopaków: Harold'a, Louis'a, Liam'a i Zayn'a. Oniemieli na mój widok, kompletnie nie wiedziałam dlaczego
-Hej! Jestem (T.I)-przedstawiłam się
-Cześć, to ty byłaś w pierwszym rzędzie na koncercie?-zapytał Daddy
-Tak. A dlaczego pytasz?-obok mnie usiadł Nialler
-Bo właśnie o tobie rozmawialiśmy kiedy wpadłaś nam pod koła-odpowiedział Lou-Wydałaś się nam bardzo interesująca-wyprzedził moje następne pytanie
-Ymmm...-rozbawiło mnie to-dobrze. A więc co jest we mnie takiego interesującego?-czułam się przy nich jak przy przyjaciołach. Nie miałam żadnych zahamowań ze względu na ich pracę, chyba dziwiło ich to
-Zachowywałaś się inaczej, nie przyszłaś żeby po prostu nas zobaczyć. Przybyłaś aby usłyszeć jak gramy-odrzekł Hazz
-To prawda-potwierdziłam-Dla mnie jesteście zwykłymi chłopakami z niezwykłym talentem. Nie przystojniakami sprzed kamer-wywołałam uśmiechy na ich twarzach-A gdzie się wybieramy?-dodałam
-Do nas-oznajmił Horan
-Okej-zachichotałam. On wydał mi się taki kochany, nie mogłam oderwać od niego wzroku
-Nic ci nie jest?-nagle przypomniało się Tomlinson'owi
-Nie, jest dobrze-zapewniałam. Dotarliśmy do ich wielkiej willi. Usiedliśmy w salonie, ja jak zwykle tuż obok blondyna, wręcz w jego objęciach. Rozmawiało się nam bardzo dobrze. Później Niall odprowadził mnie do domu. Następnego ranka obudziła mnie wrzeszcząca siostra:
-Jesteś samolubna! Jak mogłaś?! Dlaczego mi nie powiedziałaś?! Nienawidzę cię za to!-nie skojarzyłam
-O co ci chodzi?-zaspana podniosłam się do pozycji siedzącej
-Chodź! I nie udawaj głupiej!-wytargała mnie za rękę do salonu przed telewizor. Leciał reportaż z One Direction i ze mną w roli głównej. Ponoć zostałam dziewczyną Horan'a, ich współlokatorką i autorką niektórych tekstów. Wybuchłam śmiechem na widok swoich zdjęć i przekręconego nazwiska na ekranie. Dani kipiała złością, bawiło mnie to
-Czego się cieszysz?! Tak mnie okłamać?! Jak mogłaś?!-jeszcze bardziej się śmiałam
-Przecież to stek bzdur-ucichła-Ja tylko z nimi rozmawiałam, a później Nialler mnie odprowadził-zazdrość z niej emanowała
-Jak? Kiedy?-zamarła
-Normalnie, zaraz po twoim odjeździe wczoraj-w jej oczach zebrały się łzy-Spokojnie, jeszcze będziesz miała okazję ich poznać-jej oczy zabłysły-Zaprosiłam ich dzisiaj na maraton horrorów do nas-patrzała na mnie jak zaczarowana. Po chwili zaczęła skakać, krzyczeć, piszczeć, tańczyć i śpiewać. Uściskała mnie i ucałowała w policzek-Spoko, spoko bez takich-odepchnęłam ją. Około 16 moja młodsza siostra pokazała mi się w swojej kreacji-W tej sekundzie wracasz do pokoju i przebierasz się w coś normalnego-pokazałam na jej sypialnię
-Nie pokażę się w takich łachach jak twoje!-skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej
-Zawszę mogę to odwołać-od razu poszła do siebie i wróciła w czymś stosownym na jej wiek-Tak lepiej-stwierdziłam i zeszłam otworzyć drzwi. Cały wieczór moja siostrzyczka wisiała na szyi Zayn'a (biedak). Ja natomiast zajęłam się Nialler'em...
*Kilka miesięcy później
Teraz media się nie mylą. Jestem z Niall'em, mieszkam z nimi i napisałam jedną z piosenek wspólnie z chłopakiem. Kochamy się i nie mamy zamiaru się rozstawać, chyba że gdy jest w trasie. Zaczęłam pracę w studiu nagraniowym, tata znalazł sobie partnerkę, a moja siostra nowy obiekt westchnień. Nie mogłoby być lepiej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz