niedziela, 16 listopada 2014

Imagin Lou

Obudziłam się w środku nocy. Nie tak po prostu, to mój kochany i jedyny sąsiad urządzał sobie męskie wieczory w środku nocy. Wstałam i ubrałam się w cokolwiek, aby tylko ich uspokoić. Wyszłam ze swojego mieszkania i zwróciłam się do tego naprzeciw. Zapukałam dość solidnie. Otworzył mi drzwi ten lokaty gwiazdor:
-Hej (T.I)! Co tam?-jego głupkowaty uśmieszek mnie irytował
-Harry, ścisz do cholery ten telewizor?-zadzierałam głowę aby spojrzeć mu w oczy
-Może dołączysz?-idiota
-Nie dzięki, ale proszę cię ścisz to-odeszłam. Niestety okazało się że zatrzasnęłam swoje drzwi wejściowe na amen. Ponownie zwróciłam się do Styles'a
-Kogo ja tu widzę? Szybko zmieniasz zdanie-skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i spojrzałam na niego krzywo
-Zatrzasnęłam mieszkanie, nic więcej nie myśl sobie. Mogę wejść?-otworzył wrota na oścież i ruchem ręki wprowadził mnie do salonu. Siedzieli w nim czterej mężczyźni w przedziale wiekowym około 20-23 lata. Kiedy mnie zobaczyli od razu wstali. Ten debil Hazz jeszcze mnie objął i pocałował w policzek
-To moja nowa dziewczyna, panowie-wytarłam twarz i strąciłam tą łapę z ramienia
-Chyba nie w tym życiu-zaśmiali się
-No dobra, to jest (T.I) moja sąsiadka. Spędzi z nami resztę wieczoru-uśmiechy zawitały na ich twarzach
-Mam się ich bać?-szepnęłam do zielonookiego
-Ich nie, mnie tak-wystawiłam do niego język i jeszcze raz przedstawiłam się chłopakom
-(T.I)
-To Niall, tam jest Liam, tu Zayn-najbardziej atrakcyjny z nich pocałował mnie w dłoń
-A ty?-dopytałam
-Louis-nie wiem co, ale coś było w tych jego niesamowitych oczach
-Co robicie?-rozejrzałam się. Butelki piwa na stole przykuwały uwagę
-Oglądamy mecz, chyba niezbyt interesująca rozrywka dla dziewczyny-Boże jak mnie ten  Styles denerwował
-A zdziwię cię, uwielbiam piłkę nożną-chłopcy znów wybuchli śmiechem
-W ogóle wiesz kto gra?-nie miał szans w tej bitwie
-...-podałam dwie rywalizujące właśnie drużyny, do tego  mały komentarzyk na temat graczy
-Okej, wygrałaś-wkurzony otworzył piwo i upił łyk. Opadli na sofę. Dla mnie miejsca nie było-Siadaj skarbie wolne-wskazał na swoje kolana
-Nie. Ktoś inny chętny?-Lou bez zastanowienia poklepał się w udo na znak zaproszenia. Usiadłam wygodnie i złapałam za butelkę. Mimo towarzystwa Styles'a wieczór minął całkiem miło. Zbliżyłam się do Louis'a na odległość mniejszą niż tylko znajomi. Kilka kolejnych dni spędziłam w jego towarzystwie. Zaprzyjaźniliśmy się, po kilku miesiącach koleżeńska relacja przerodziła się w związek. Byliśmy razem bardzo szczęśliwi. Udało mi się zaakceptować Harold'a, nawet jestem mu wdzięczna za to że wtedy mnie obudził. Bez tego jego idiotyzmu nie byłoby mnie i Lou...

1 komentarz: