niedziela, 23 listopada 2014

Little Sweet Angel 22

-Nie zostawisz mnie?-spojrzała mi w oczy
-Nigdy-pocałowałem ją w czoło i ułożyłem na sobie-Odpocznij, potrzebujesz tego-głaskałem ją
-Harry?
-Tak?-byliśmy cisi
-On już nie wróci?-przejętym tonem zapytała
-Nie pozwolę mu.-odpowiedziałem...
***
*Perspektywa Michell
Udało się powiedziałam, jestem z siebie dumna, bardzo. Chociaż wylałam na to tyle łez, nie żałuję. Dowiedziałam się o  Harry'm, nie byłam zła. Każdy popełnia błędy, ja także i to większe. Udawałam że śpię. Tak naprawdę całą noc myślałam o tym jak teraz będzie, czy wzbudzać będę to czego tak nienawidzę-litość. Nie chciałam. Święta się zbliżały, i tak dostatecznie je podrujnowałam. Jednak ja klimatu utrzymać nie umiałam. Z samego rana wstałam z Hazz'y, przespał całą noc na kanapie i to ze mną na ciele, biedak. Postanowiłam  mu o  wynagrodzić. Odświeżyłam się, ubrałam i zrobiłam na śniadanie gofry z owocami i syropem klonowym. Dołączyła do mnie siostra:
-Hej. Dlaczego Harreh śpi na sofie?-podeszła do ekspresu i zaparzyła sobie kawę
-Długa historia-porozstawiałam talerze na stół-Co dzisiaj robisz?-po głowie cały czas chodził mi poprzedni wieczór
-Wychodzę do znajomej-opierała się o blat kuchenny
-Okej, ja idę obudzić śpiocha-oznajmiłam. Nachyliłam się nad jego uchem i szepnęłam:
-Dzień dobry-uśmiech sam  pojawił się na jego twarzy
-Witaj-spojrzał na mnie. On zauważył w przeciwieństwie do mojej siostry-Dlaczego tak cię to męczy, już to z siebie wyrzuciłaś, już po wszystkim-przytulił mnie
-Nie wiem, nie mogę zapomnieć. Nie chcę żebyś teraz traktował mnie jak...-miałam łzy  w oczach
-Nie będę, dla mnie jesteś tą samą Michi, nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić-nie puszczał mnie. Jakoś mi to pomogło
-Obiecujesz?-zachichotałam
-Obiecuję-odsunęłam się i złapałam go za nadgarstek
-Chodź, zrobiłam twoje ulubione śniadanie-pociągnęłam go za sobą
-Mmmm...pyszności-zajadali się kiedy ja stałam z boku. Nie mogłam jeść, to było dla mnie za wiele-Mich, proszę-maślane oczy Styles'a mnie nakłaniały
-Ja...-przymknęłam oczy ze strachu-...spróbuję-zdecydowałam się, wiedziałam że ciężkie wyzwanie przede mną. Usiadłam obok z talerzem przed nosem.  Ciężko jest opisać to uczucie, byłam głodna, to tak pięknie pachniało, ale moje gardło było ściśnięte. Miałam odruch wymiotny nawet kiedy myłam zęby. To znaczyło dla mnie wiele, mogłam się przełamać, ale to nie ode mnie zależało. Organizm mną władał, nie oszukując się. Powoli zbliżyłam do ust kawałek posiłku, bałam się. Poczułam jego smak, to mnie bolało, cierpiałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz