sobota, 8 listopada 2014

Whisper my name 11

Rozbrzmiał dźwięk trzasku drzwi wejściowych i szybkich kroków po schodach. Stanęłam w progu swojego pokoju. Mulat stanął do mnie twarzą,  kiedy tylko zauważył lokatego w tle jego oczy zrobiły się czerwone. Wtedy czekałam tylko na cios. Wzięłam głęboki oddech i czekałam...
***
Wepchnął mnie do środka, upadłam. Hazz stawił się Malik'owi. Chciałam ich rozdzielić ale nie miałam tyle siły, wiedziałam co może obu ich uspokoić. Jeden i drugi nie znosili tego widok. Pobiegłam do łazienki i wzięłam ją. Stanęłam naprzeciw nich, podwinęłam rękaw i przejechałam żyletką po swojej ręce. Jak na życzenie zatrzymali się. Jakby wcześniej nic nie zaszło obaj podeszli do mnie i zaczęli pytać
-Po co to zrobiłaś? Oszalałaś!-rzeczywiście, niedorzeczne było cięcie się na rzecz zaprzestania bójki. Ale rany nie robiły już na mnie wrażenia, nie bolało mnie już to. Łzy i tak zebrały się w moich oczach, spuściłam głowę
-Zayn, to koniec. Wyjdź-zapłakana wskazałam na drzwi
-Ale...
-Wyjdź-przerwałam mu-Proszę-minęłam ich i usiadłam na łóżku
-Nie słyszałeś?!-krzyknął Styles
-Harry, ty też mnie zostaw-przeskanowali mnie wzrokiem
-Dobrze-wyszli. Zostałam sama. To było za dużo, za wiele jak na jeden dzień. Nie opatrywałam nawet rozciętej krwi. Położyłam się i zasnęłam, tak właśnie. Po tym wszystkim tylko tyle w stanie byłam zrobić. Kiedy obudziłam się w środku nocy nade mną siedział mulat. Wystraszyłam się. Natychmiast zajęłam pozycję siedzącą
-Prosiłam cię już o coś-nie wiem dlaczego, ale nie bałam się go już tak bardzo. Wydawał się taki inny, nie był sobą
-Nelly, wybacz. Gdy wtedy wzięłaś tą żyletkę i poraniłaś się zrozumiałem ile dla mnie znaczysz. Byłem idiotą, nadal nim jestem. Nie mam wartości, jestem nastoletnim frajerem. Wybacz, przepraszam. Zostań ze mną-miał łzy w tych swoich pięknych, czekoladowych oczach. Coś we mnie pękło, obudziło się stare uczucie. Uwierzyłam mu. Wtedy nie wiedziałam jak duży błąd popełniam
-Dobrze, zostanę-przytulił mnie. Bałam się co z tego wyniknie. Z jednej strony kochałam Hazz'ę ale z drugiej moje serce nadal należało do Zayn'a. Byłam tak słaba emocjonalnie że kilka słów było w stanie przestawić mnie na tryb: miłość. Sama nie wiedziałam czego chcę. To było jak słaba telenowela. Moje życie stało się jedną wielką "Modą na sukces". Dopiero kiedy puścił mnie zauważyłam że na wszystko patrzał loczek. Zamarłam. Miałam ochotę rzucić się z mostu. Najlepiej wychodziło mi ranienie innych. Wyszedł z domu. Nie wiedziałam co robić. Spojrzałam na zadowolonego Malik'a
-Jesteś z siebie zadowolony?-z wyrzutem powiedziałam i pobiegłam za zielonookim...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz