Cisza, nic. Miałam obawy. On też mógłby mi to zrobić. Bałam się, każdego nawet siebie. Mój najmniejszy błąd mógł zaważyć o mojej przyszłości. Każde spóźnienie, wybór czy słowo. Dlatego milczenie było dla mnie złotem. Nie zastanawiało mnie gdzie jedziemy, lecz co chce zrobić. Wszystko było możliwe.
Zatrzymaliśmy się przed pięknym domem. Kojarzył mi się ze złem, nie z ideałem. Dla mnie było to siedlisko zabójców, dilerów i krętaczy, nic dobrego. Byłam przerażona. Nie wiedziałam co może mnie tam spotkać...
***
Wysiadłam. Zatrzymałam się przed wejściem. Stanął obok. Cały czas wlepiał we mnie oczy, otworzył drzwi i pozwolił mi wejść pierwszej. Serce podchodziło mi do gardła. Oddech przyspieszał, miałam wrażenie że zaraz ktoś skończy mój niepocieszny żywot. Trzasnął, aż podskoczyłam:
-Spokojnie-ściągnął z moich ramion kurtkę, nie kojarzyło mi się to dobrze-Zapraszam-nawet na niego nie patrzałam, strach mnie paraliżował. Wstąpiłam niepewnie do salonu-pustka, zero żywej duszy. Na środku pomieszczenia stał przepiękny czarny fortepian, aż ciągnęło mnie do niego. Pozostawałam w milczeniu. Ruchem ręki polecił mi zajęcie miejsca na sofie. Tak zrobiłam. Znalazł się na drugim końcu sofy. Wydawało mi się że mój puls jest tak głośny że może go usłyszeć. Ze stresu naciągałam rękawy swetra na nadgarstki i uciekałam od wszelkiego kontaktu fizycznego z chłopakiem. Przypatrywał mi się z uwagą.
*Oczami Niall'a
Pomagając jej zdjąć nakrycie czułem same kości. Wiedziałem że jest drobna, ale nie do tego stopnia. Przeraziło mnie to. Nie skomentowałem, była zbyt delikatna. Za wszelką cenę nie chciała spotkać moich oczu, czułem że się boi:
-Nie musisz się denerwować, nic ci się tutaj nie stanie-szukałem jej zniewalającego spojrzenia, aż w końcu złapałem jej podbródek i zmusiłem do tego. Zarumieniła się lekko-Skąd wzięłaś się pod studiem?-próbowałem złapać jakikolwiek wątek
-Wracałam...-prawie niesłyszalnie odpowiedziała
-Chodzisz do szkoły?-wtedy już sama poświęcała mi uwagę, więc trzymałem jej dłoń. Pokiwała głową na tak-Ile masz lat?-kontynuowałem
-Siedemnaście-szepnęła, w jej wykonaniu to chyba był normalny ton
-Mieszkasz z rodzicami?-spuściła wzrok, gdy po chwili znów go podniosła zauważyłem łzy w jej niebieskich szkiełkach-Przepraszam. Powiedziałem coś nie tak?-zmartwiłem się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz