poniedziałek, 17 listopada 2014

Imagin Louis część 3

-Ja tak lubię-nie trudno było wyczuć kłamstwo. Skrzywił się
-Taaaak... Wiesz coś mi się nie wydaje. Nie wyglądałaś na zachwyconą tam na górze-nerwowo zachichotałam
-Wolałabym żeby nikt nie patrzył jak schodzę po drabince w październiku-wiedziałam że mi nie wierzy, ale zauważył że nie chcę mówić i odpuścił mi. Pojechaliśmy gdzieś gdzie naprawdę nie można było spodziewać się mojej siostry ...
***
-Boisko?-zaśmiałam się
-Tak-zadowolony potwierdził
-Wow, bardzo romantyczne miejsce jak na pierwszą rand...spotkanie-rozbawiłam go. Zarumieniłam się, zapomniałam że moje wyobrażenia to nie rzeczywistość-Ymmm...Mam biegać w jeansach?-zbliżył się
-Nie. Zaraz dam ci strój sportowy-oznajmił 
-Okej-zaprowadził mnie do szatni i wręczył ogromne spodnie i koszulkę. Założyłam to. Tak, było bardzo za duże. Wyszłam do Lou, stał w towarzystwie samego David'a Beckham'a! Myślałam że spalę  się ze wstydu, czułam jak moja twarz robi się czerwona. Podeszłam bliżej, nie miałam wyboru:
-Dzień dobry-rozbawienie Louis'a sięgało zenitu
-Cześć mała, dzisiaj trochę z wami pogram-próbowałam się uśmiechać ale ten olbrzym mnie onieśmielał!
-Umiesz?-zapytał szyderczo Tomlinson
-Sprawdź mnie-przymrużyłam oczy i minęłam ich. Sławny piłkarz stanął na bramce, a ja zostałam na pastwę Tomlinson'a,  PORAŻKA, ale dla niego, gdyby wcześniej wiedział na stówę nie chciałby ze mną grać. Okiwałam go dziesiątki razy, aż się wywrócił i zdezorientowany odezwał się:
-Co do jasnej?-ja i pan  Beckham bawiliśmy się przednio
-Oj, oj Lou. Nie wolno być tak pewnym siebie-zachichotałam. Po dwóch godzinach już spokojnie, za rękę :D, spacerowaliśmy po parku. Byłam szczęśliwa. Nagle zauważyłam samochód mojej siostry. Rozejrzałam się i zobaczyłam ją. Kipiała złością i mgnęła w naszym kierunku:
-W tej chwili wracasz!-złapała mnie za dłoń i ciągnęła za sobą, ale kurczowo objęłam Tomi'ego i nie zaszłam z nią zbyt daleko-Jak śmiesz gówniaro mi się wymykać?!-spojrzałam błagalnie na Tomlinson'a
-O co chodzi?-zapytał
-O co chodzi?!-wtrąciła się Zara-O to że ta małolata uciekła mi z domu, do ciebie-nie spuszczałam wzroku z niego
-Ale ty zamknęłaś mnie w pokoju!-wykrzyczałam jej w twarz
-CO?-nie wierzył własnym uszom-Dlaczego to zrobiłaś?-był wściekły
-Bo to ona zawsze była tą idealną, tą wyjątkową. To na nią zawsze lecieli chłopcy, dopiero kiedy zostałam sławna zaczęto się mną interesować! Nie dam teraz sobie tego odebrać!-tu ją bolało. Ja ta lepsza? W życiu. Odpuściła, po prostu odeszła. Pobiegłam za nią
-Przecież to ty od zawsze byłaś tą ważniejszą-złapałam zapłakaną dziewczynę za ramię
-Nie, kiedy byłyśmy dziećmi faworyzowano ciebie, czułam się źle, winiłam cię. Teraz chciałam odebrać to tobie, szczęście. Przepraszam żałuję. Teraz to zrozumiałam kiedy zobaczyłam jak jest ci z nim dobrze, powodzenia-odeszła. Nie pamiętałam takiej wersji, ale nie chciałam się spierać. Już mi na niej nie zależało, postanowiłam nie przejmować się nią skoro ona tyle się nade mną znęcała. Wróciłam ze spuszczoną głową do chłopaka
-Dlaczego uciekłaś?-złapałam się za lewą rękę
-Chciałam być z tobą-spojrzałam mu w oczy. Złapał  mnie za podbródek i pocałował, było nieziemsko. Nie sądziłam że to zrobi. Uśmiechnęliśmy się jednocześnie
-Od teraz będziesz już ze mną na stałe-ponowił czynność. Zostaliśmy parą. Utarłam nosa siostrze, nareszcie. Wprowadziłam się do ukochanego i żyło mi się o wiele lepiej. Zakochałam się z wzajemnością i osiągnęłam szczęście. Pisano o nas w gazetach, że to ustawione ale my śmialiśmy się z tego. Problemy z rodziną odeszły na bok. Jestem nawet wdzięczna Zarze że mnie tak sponiewierała i zasłużyłam sobie wytrwałością na takiego szalonego księcia jak Louis...



A więc, były tylko 3 komenty. I tak dobrze. Musiałam skończyć tą historię i oto ona. Przyznam że jeżeli byłoby więcej komentarzy, byłoby ciekawiej i pociągnęłabym to trochę, ale jest jak jest :) Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

1 komentarz: