Moja ciotka byłą stylistką odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o karierze taką jak jej. Przypadło jej ubieranie sławnego boysbandu One Direction. Niestety musiała zrezygnować z powodu problemów ze stawami. Oddała mi swoją posadę, byłam w niebie. Nie szalałam za tymi chłopakami, ale i tak się stresowałam.
Dotarłam na backstage koncertuZostałam wpuszczona przez ogromnego ochroniarza. Miałam już objaśniony cały ich plan, ale okazało się że miałam pracować sama, nie jak mi to mówiła ciotka. Weszłam niepewnie do ich garderoby. Byli tam tylko oni, serce mi zabiło sto razy mocniej,stres. Szerokie uśmiechy zawitały na ich twarzach:
-Część jestem (T.I)-niepewnie się przedstawiłam
-Harry, Niall, Liam, Louis i Zayn-wypowiedział lokaty i podszedł by ucałować moją dłoń
-Czemu ten najprzystojniejszy ma zawsze być ostatni?-kolejny w kolejce był mulat itd. Najbardziej spodobał mi się blondyn. Byli bardzo zabawni, już o samego początku. Ale żeby ich wystroić to było wyzwanie. Jeden uciekał (Lou), drugi śpiewał bez przerwy kiedy zdejmowałam mu miarę (Payne), następny przeszkadzał mi układając nieustannie włosy (Malik), a jeszcze inny zarzucał mnie słabymi tekstami na podryw (Hazz), rozbawiając mnie tym samym. Jedynym krępującym się tak bardzo jak ja był Horan, ten najprzystojniejszy w moich oczach. Był przeuroczy, tak słodko się rumienił kiedy centymetrem otoczyłam jego biodra, mógł mieć pewność że dla mnie to też nie było do końca komfortowe. Ogólnie bardzo się polubiliśmy z całą piątką, ale i tak mnie wkurzali, nie mogłam nic zrobić. Największym natrętem okazał się...właściwie to wszyscy byli w tym równie dobrzy. Najczęściej odwiedzał mnie blondas z różnorodnymi pytaniami, niekoniecznie sensownymi, bawił mnie. Kiedy nareszcie wyszli sobie gdzieś, akurat potrzebna była mi pomoc. Musiałam zawieść wieszak pełen ubrań, bardzo ciężkich ubrań, na drugi koniec areny. Udało mi się dopchać go do drzwi. Kiedy do nich dotarłam, automatycznie się otworzyły popychając wózek do tyłu i przewracając mnie tym samym. To był Niall, kiedy zauważył mnie od razu nabrał powagi
-Boże Święty (T.I)! Nic ci nie jest?-pomógł mi wstać
-Nie, chyba nie-otrzepałam kurz z moich czarnych rurek
-Przepraszam, ja nie chciałem-stres z niego bił
-Spokojnie, jest okej-zaśmiałam się. Pogodnie uniósł kąciki ust
-Może ci pomogę?-złapał za wieszak
-A masz czas?-zbliżył się
-Dla takiej ślicznotki zawsze-puknęłam go palcem w nos-Wsiadaj-ustawiłam się na dolnej ramie. Bez trudu popchał zawieszone kreacje, mieli ich więcej niż ja tak nawiasem mówiąc
-Nie mogę uwierzyć że...
-Niall Horan wiezie cię na wózku z ubraniami?-zażartował. Zachichotałam
-Nie-bawił mnie-Że mogę pracować w takim miejscu jak to, z tak niesamowicie irytującymi chłopakami-mnie też trzymał się humor
-Dziękujemy, bardzo się staramy-akurat mijaliśmy chłopców i odezwał się Louis
-To dobrze, bez tego byłoby nudno!-krzyknęłam bo oddaliliśmy się
-To sobie powtarzamy-dodał Nialler-Może miałabyś ochotę wybrać się ze mną na spacer po koncercie?-nieśmiało zadał pytanie
-Jasne-uśmieszek mu wrócił
-Super. No to jesteśmy-zatrzymał się pod właściwymi drzwiami. Puścił wieszak i poleciałam do tyłu, na szczęście złapał mnie jak w jakimś musicalu. Spojrzeliśmy sobie w oczy i wybuchnęliśmy śmiechem
-Chyba lubisz mnie przewracać-stwierdziłam nie powstrzymując chichotu
-A jeszcze bardziej łapać-postawił mnie
-Dzięki za pomoc-kiedy już uspokoiliśmy się powiedziałam
-Nie ma za co-wpadłam na pomysł
-Mogę ci coś dać?-pokiwał na tak-To moja szczęśliwa bransoletka, nie daję jej byle komu więc dobrze jej pilnuj. Powodzenia na koncercie-słodko się uśmiechnął
-Teraz czuję się wyjątkowy-rozbawił mnie, po raz kolejny. Przytulił mnie i pomachał. Mieli świetny występ. Po całym show, Horan naprawdę poszedł ze mną na spacer. Chodziliśmy przez Londyńskie uliczki śmiejąc się bez przerwy. Czułam się jak przy starym przyjacielu. Byliśmy bardzo podobni jeżeli chodzi o charakter. Przez całą trasę byłam z nimi. Z każdym dniem coraz bardziej zbliżałam się do blondaska. Na ostatnim koncercie po piosence "Last First Kiss" zaprosił mnie na scenę i wyznał mi miłość. Zostaliśmy parą. A pomyśleć że on cały czas uwielbia mnie przewracać ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz