środa, 12 listopada 2014

Ride or die 1

Jak każdego dnia podjechałem pod miejsce pracy, czyli warsztat. Pracowałem sam więc zdziwił mnie widok otartej bramy i drzwi. Wysiadłem i zwróciłem się do środka. Za pięknym motorem znajdowała się wysoka, szczupła osoba, w czarnym kombinezonie i masce spawarskiej. Podszedłem do tajemniczej postaci i przerwałem pracę:
-Stary, otwieramy po 10-oznajmiłem. Maszyna ucichła. Osoba wstała i zdjęła maskę, oniemiałem z wrażenia. Była to piękna blondynka o niebieskich oczach:
-Stara, wiem. Mój czas jest cenny, nie mogłam czekać-rozbawiona wręczyła mi narzędzie którego wcześniej używała. Minęła mnie
-Przepraszam, myślałem że jesteś facetem bo...
-Bo laski zwykle nie interesują się motorami?-zaczęła rozglądać się po wnętrzu-Wiele razy już to słyszałam-złapała za kluczyki mojego cudeńka-Mogę?-zapytała. Byłem oczarowany jej osobą
-Jasne-ledwo wydukałem-tylko nie zrób sobie krzywdy-zaśmiała się szyderczo
-Nie wierzysz w moje możliwości?-do rąk wzięła kask-Dziewczyny mogą być w takich rzeczach tak samo dobre, a nawet lepsze od mężczyzn-była bardzo pewna siebie. Jednak jej szczuplutka postura nie utwierdzała mnie w jej słowach
-Przekonajmy się-postanowiłem się zabawić
-Do zobaczenia-odpaliła motor i odjechała. Jeszcze w życiu nie widziałem tak świetnego kierowcy. Chyba była ideałem. Śliczna, zadziorna, inteligentna, narwana, kochała motory i jazdę, umiała spawać i naprawiać. Można było zakochać się bez zastanowienia. Kiedy wróciła miałem otwarte usta-I jak cwaniaku?-zsiadła i wręczyła mi hełm
-Wow-usiadła na blacie roboczym
-Teraz dokończ moją robotę, panie szefie-kiwnąłem głową. Obejrzałem uszkodzone miejsce. Jej "robota" była perfekcyjnie wykonana. Nie mogłem uwierzyć że po świecie chodzi taka dziewczyna:
-Jak masz na imię?-to chciałem wiedzieć na początek
-Tak jak mam w dowodzie-widocznie nie chciała zdradzać swojej godności
-Okej, a ja jestem Zayn-rozbawiło mnie to
-Ta. Możesz to już zrobić?-nie leciała na to co inne dziewczyny. Kompletnie nie interesowały jej moje idealnie ułożone włosy, czekoladowe oczy i śnieżno biały uśmiech. Spróbowałem więc uderzyć w inną gadkę
-Oczywiście, dla takiej piękności wszystko-przewróciła oczami, trochę mnie to speszyło
-Daruj sobie królewiczu, jam nie z takich dziewek-o dziwo intrygowało mnie to. Normalnie dałbym sobie na luz, ale ona miała w sobie coś takiego co mnie do niej ciągnęło. Zacząłem więc spawanie jej własności, bardzo kosztownej i szybkiej własności. Kiedy zobaczyłem pewien znaczek zamarłem...






Zaczynamy nowe opowiadanie, oto "Ride or die". Później się rozkręci, obiecuję. JEDNOKIERUNKOWYCH :*

1 komentarz:

  1. Super super i jeszcze raz super.
    Nie sadzilam ze to Zayn ale to mile zaskoczenie!
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń