czwartek, 20 listopada 2014

Imagin Liam


On był moim ulubionym członkiem zespołu, marzyłam o spotkaniu z nim. Pomimo że był moim idolem nie byłam psycho fanką, nigdy nie byłam porywcza. Kilka razy nawet miałam szansę na spotkanie ich ale nie narzucałam się. 
Pewnego dnia byłam w galerii handlowej na zakupach z przyjaciółkami. Mnóstwo ludzi zbierało w głównej części budynku, postanowiłyśmy to sprawdzić. Z tłumu wybierano osoby które miały spędzić dzień z jakąś tajemniczą gwiazdę, losowano. Stałyśmy w kącie. Przywołano mnie na scenę, rozbawiło mnie to, byłam pewna że wylosuję coś w stylu Pan/Pani Wurst (xd). Włożyłam rękę do kosza i otworzyłam złożoną karteczkę. Podałam ją mężczyźnie z mikrofonem, przeczytał i odezwał się:
-Spotkasz One Direction! Gratulacje!- nie mogłam uwierzyć. To było jak słaby żart, moja mina właśnie wyrażała tą myśl. Stanęłam jak wryta i patrzałam na tego gościa jak na wariata skrzywiona.Nareszcie doszło to do mnie i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Zeszłam do kobiety która musiała zebrać informacje o mnie oraz oznajmić kiedy i jak ma przebiec to spotkanie. Byłam wniebowzięta. Cieszyłam się w głębi, nie umiałam okazywać emocji. Miałam zobaczyć ich dwa dni później w studiu.Wróciłam podniecona do swojego mieszkania. Nie spałam tamtej nocy. Kolejnego dnia nie mogłam przestać o tym myśleć, radość ze mnie tryskała. 
Następnego ranka zerwałam się o 7.30. Zjadłam śniadanie, wzięłam prysznic, umyłam zęby. Uczesałam włosy w niechlujny kok, pomalowałam usta błyszczkiem (mój cały make-up) i ubrałam się. Jakoś ekscytacja ,zamiast rosnąć, malała nie wiadomo z jakiego powodu. Wyszłam około 10.00 aby dotrzeć na 11.00 na miejsce. Byłam punktualna,  jak zawsze. Niska kobieta wpuściła mnie do środka. Już tak  byli, zwarci i gotowi. Jak zwykle towarzyszył im uśmiech, na ich  widok sama uniosłam kąciki ust. Podeszłam bliżej, myślałam że na ich widok zemdleję a tu proszę:
-Jestem (T.I)-przedstawiłam się
-Harry-rozłożył ręce,  wtuliłam się w jego wiele większy tors, następnie w cztery kolejne. Najlepiej czułam się w objęciach Payne, mojego ulubieńca. Oprowadzili mnie  po budynku, byli dokładnie tacy jakimi byli przed kamerami, tak samo zabawni, szczerzy, zwariowani.  Nagrali przy  mnie jakieś  chórki czy coś, bardzo mi się podobało. Postanowili zabrać  mnie  do sali w której ćwiczyli choreografię, tak...ciekawie się zapowiadało. Dali mi jakieś leginsy (skąd je mieli? wtf?) i koszulkę, przebrałam się tak jak i oni. No i się zaczęło. Pękałam ze śmiechu kiedy prowadzili mnie w tańcu. Jednak najbardziej utalentowany okazał się Daddy, chociaż nie do końca. Upuścił mnie za pierwszą lepszą okazją. Jego mina była bezcenna, na szczęście nic mi się nie stało. Zrobił się czerwony:
-Spokojnie-złapałam go za ramię-będę żyć-zachichotałam. Rozpromienił się i znów zaczął mnie obracać. Było bardzo miło. "Doskonały dzień z One Direction"-niezły nagłówek, Następnie pojechaliśmy do restauracji, wszystko szło dobrze, Lou nie zaczął marudzić że ma nieświeże marchewki na talerzu, a Niall nie wpadł w trans i nie zjadł połowy zapasów lokalu ;), czyli dla nich norma. Niestety po wspólnym spacerze musieliśmy się pożegnać. Przytuliłam po kolei: Malik'a, Styles'a, Horan'a i Tomlinson'a. Przyszedł czas na Liam'a. Obejmując mnie włożył mi coś do ręki. Wymieniłam jeszcze z nimi numery i odjechali. Spojrzałam na tajemniczą wiadomość od Liasia: "Jesteś niepewna, nie wiem dlaczego...Skarbie, rozświetliłaś mój świat jak nikt inny...". Uśmiechnęłam się sama do siebie i wróciłam do mieszkania...
Ta miłość rozkwitła bardzo szybko, a połączyło nas głupie losowanie w galerii handlowej. Moje marzenie się spełniło ;*





Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :3 Dobranoc kochani <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz