***
-Przepraszam-szepnąłem i objąłem ją co wyraźnie ją zdziwiło. Przestała płakać. Nic już nie powiedziała. Nie wiem dlaczego, złapałem do rąk wziąłem gitarę. Cały czas obserwowałem Julię. Przyglądała się moim dłoniom, ale tylko przez moment. Później zamknęła oczy, tak zwyczajnie wsłuchując się w piosenkę "Little Things", znaną chyba większości osób. Wywołała na mojej twarzy lekki uśmiech, muzyka jakby wprowadzała ją w trans, widziała w każdym dźwięku magię, całość. Jej oddech wyrównał się z powolną melodią.Kiedy przestałem uchyliła powieki i spojrzała w moje tęczówki. Nie uśmiechnęła się, ale poczułem jakby to robiła. Jej oczy mówiły wszystko. Ułożyłem w jej rękach. Na początku nie wiedziała o co chodzi, później przeskanowała cały instrument i ułożyła dłoń na pierwszym akordzie granej przeze mnie wcześniej piosenki. Przejechała palcami po strunach, dając uciec dźwiękowi do moich uszu. Zaczęła grać płynnie resztę utworu, oczy wypadły mi z orbit. Nie mogłem uwierzyć że po jednym razie zagrała aż tyle, do tego wcale nie znając chwytów. Kompletnie nie wiedziałem jak to zrobiła. Kiedy oddała mi gitarę odezwałem się:
-Grasz?-pokiwała głową na nie niepewnie-Jak więc...?-nie chciała podnieść głowy by mnie zobaczyć
-Ja...nie wiem-jęknęła
-To niesamowite-pod nosem stwierdziłem
-Ja już muszę iść-cicho oznajmiła i wstała
-Odwiozę cię...-minęła mnie kiwając na nie -To może odprowadzę?-ubierając się spojrzała na mnie z przerażeniem
-Nie, ja muszę sama-zbliżyła się do drzwi, ja do niej. Spanikowała i wyszła. Splotłem dłonie na karku, nie wiedziałem co robić. Opadłem na sofę i zacząłem rozmyślać.
*Perspektywa Julii
Szybko wróciłam do mieszkania. Miałam nadzieję że on nie zauważy że tak późno dotarłam, niestety. Usłyszałam głos:
-Gdzie byłaś?-przeszedł mnie zimny dreszcz. Pojawiłam się w futrynie drzwi salonu. Spuściłam głowę, ale widziałam w jakiej furii go zastałam
-W szkole-cicho powiedziałam
-Kłamiesz!-wstał i złapał mnie za włosy, odchylając tym samym moją głowę do tyłu
-Naprawdę-już miałam łzy w oczach. Rzucił mną o łóżko. Podszedł i po raz kolejny skrzywdził mnie, tak bez emocji...Wyszedł, zostałam sama. Skuliłam się w kłębek, schowałam twarz w dłoniach i rozpaczałam wewnątrz siebie...
Siemka! Jak tam mija dzień? Mam nadzieję że się spodoba <3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz