czwartek, 20 listopada 2014

Imagin Zayn Malik

Tak długo na to czekałem, tyle się nacierpiałem. W końcu nadszedł ten dzień-wracam z kilkomiesięcznej trasy. Wybrałem wcześniejszy termin, postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Około 18.00 ląduje mój samolot, blisko godziny 19.00 jestem pod domem. Otwieram cicho drzwi, rozglądam się i nigdzie jej nie widzę. Wchodzę na górę, nadal pustki, nie ma jej nigdzie. Słyszę trzask drzwi wejściowych, zatrzymuję się w sypialni. Czekam aż ukaże mi się postać ukochanej. Słyszę podwójne kroki po schodach, moje serce bije coraz mocniej, uśmiech nie znika z twarzy. Nagle widzę ją, ale nie samą. Jest w towarzystwie wysokiego blondyna, całuje go namiętnie. Dopiero po kilku sekundach zauważa moją postać, nie wie co zrobić, jak się zachować. Ułatwiam jej to. Mijam ją w drzwiach i rzucam krótki tekst:
-Miłej zabawy, to koniec-zabieram walizkę i opuszczam dom. Płaczę, nie mam siły żyć. Najukochańsza osoba w moim życiu złamała moje serce. Nic nie mogłoby być gorsze. Nie wiem gdzie się kierować, wybieram park. Siadam na ławce stawiając torbę w pionie. Chowam twarz w dłoniach, beczę jak mała dziewczynka. Straciłem ją, koniec. Obwiniam się, to moja wina. Gdybym nie wyjeżdżał nie zmieniłaby frontu. Nie stop! To ona wybrała. Nie mam z tym nic wspólnego. Powtarzam sobie że teraz może być tylko lepiej, nie pomaga. Życie kopie mnie nieustannie. Nie mogę zaprzestać histerii. Nagle siada obok mnie. Podnoszę głowę i przecieram załzawione oczy. To dziewczyna, niska brunetka, czekoladowe oczy-ideał. Patrzy na mnie, nie pyta o nic. Po chwili ciszy odzywa się jednak:
-Życie jest za krótkie żeby marnować na nią tyle łez-skąd wie? Nie zna mnie. Na moment zapominam o  całej sprawi i mówię:
-Przecież nic nie...
-Chłopak płacze tak bardzo tylko gdy straci najważniejszą kobietę w życiu-przerywa mi. Ma rację, nic innego nie byłoby w stanie mnie tak pogrążyć emocjonalnie-Najwyraźniej nie zasługiwała na kogoś takiego  jak ty-pociesza choć nie wie jak się nazywam. Od razu jest mi trochę lepiej. Ma w sobie coś niepowtarzalnego. Przedstawiam się:
-Zayn-delikatnie ściska moją dłoń
-Angel-cienkim głosikiem zwraca się do mnie
-Co  robisz tu o tej porze?-odchodzę od myśli o zdradzie
-Rozpaczam tak jak ty-unika mojego wzroku
-Z jakiego powodu?-skupiam na niej uwagę
-Po stracie kogoś wyjątkowego-w ręku trzyma srebrny łańcuszek
-Co to?-ciekawię się
-Poznałam go w liceum, nie było nic ważniejszego niż ten wisiorek. Postanowiłam mu go dać, bo znaczył dla mnie tak samo wiele. Teraz mi to oddał, ale on nie on nie stracił na wartości jak ten chłopak-stara się uśmiechnąć ale nie do końca umie. Kieruje swoje cudowne oczy na mnie, następnie na biżuterię-Wiesz co? Daję ci go, niech będzie ci na szczęście. Teraz go potrzebujesz bardziej niż ja-zamyka moją dłoń z łańcuszkiem w środku
-Ja nie mogę-nie daje go sobie zwrócić
-Zaufaj, to bardzo ci pomoże-mówi bardzo pewnie-Niech ci się dobrze nosi-wstaje-Może jeszcze kiedyś się zobaczymy-ostatni raz na mnie spogląda i odchodzi. Otwieram zaciśniętą pięść i oglądam wisiorek, później patrzę w kierunku w którym odchodziła-nie ma jej. Rozglądam się, pustka. Zniknęła. Wieszam go na szyi. Po raz kolejny oglądam otoczenie. Ruszam w nieznane z szczęściem na piersi...

3 komentarze:

  1. Dziękuje bardzo mi miło że tak uważasz <3 Ja jestem zakochana w twojej twórczości ^^ By the way, kiedy będzie kolejny rozdział? :* Nie mogę się doczekać :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń