-No dobrze, to może pójdziemy do salonu?-ruszyłam przodem. Rozsiedliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać. Było całkiem miło dopóki nie...


***
Ktoś nie zapukał do drzwi. Wstałam i otworzyłam. Stał tam Rich, jak zwykle głupkowato zadowolony:
-Czego ty znowu chcesz?-szeptałam aby nikt nie usłyszał
-Widzę że już się pozbierałaś. Dobrze, idealnie. Chodź teraz ze mną bo jak nie to i im stanie się krzywda-był pewien swojego. Wiedziałam że nie mam wyboru, to mogłoby skończyć się bardzo źle dla Hazz'y i Tati. Wzięłam kurtkę i cicho zamknęłam za sobą drzwi. Wsiadłam do tego samego niskiego Mercedes'a. Bałam się co tym razem wymyślił. Czy kiedykolwiek da mi spokój? Czy uda mi się to przeżyć? Czy na pewno nic im nie zrobi? Dlaczego nie może o mnie zapomnieć? Po co to robi?-myślałam. Zawiózł mnie pod tą samą starą, ukruszoną kamienicę. Przeszedł mnie dreszcz na jej widok. Kazał mi wejść do TEJ samej sypialni i przebrać się w to co leżało na "łóżku". Zrobiłam jak kazał, miałam nadzieję że posłuszeństwo pozwoli mi wybrnąć z tej sytuacji. Wyszłam wyszykowana:
-Pięknie-zmierzył mnie wzrokiem, tym samym przyprawiając mnie o mdłości
-Powiedz mi tylko po co i co mam robić-nie miałam ochoty na jego gierki
-A więc dzisiaj mam spotkanie z grubą rybą branży samochodowej -już wiedziałam co dalej, często się to powtarzało w przeszłości-Masz udawać moją laskę a może dam ci spokój-zaśmiał się i ruchem ręki kazał wyjść. Nienawiść ze mnie biła. Drań nawet nie dał mi płaszcza abym mogła okryć się. Myślałam że za każdym razem kiedy będę go widzieć łzy mnie nie ominą, ale Harry mnie wyleczył ze słabości psychicznej jeżeli chodzi o Richard'a. Nie odzywałam się całą drogę. Dotarliśmy przed najdroższą restaurację w Londynie. Od razu zaczął udawać gentelman'a. Otworzył mi drzwi samochodu, później lokalu. Kiedy mnie objął myślałam że zwymiotuję. Zaczęliśmy zmierzać do stolika w kącie sali. Myślałam że oczy mnie mylą. A jednak nie:
-Cześć Lou-Rich podał rękę tak właśnie Louis'owi Tomlinson'owi. Oczy prawie wypadły mu z orbit na mój widok, ja nie byłam lepsza. Spuściłam głowę i również symbolicznie się przywitałam. Usiadłam na krześle i udawałam że rozmowa o biznesach mnie interesuje. Czułam że Tommo nie spuszcza ze mnie wzroku:
-Pójdę przypudrować nosek-w pewnym momencie zostawiłam ich. Weszłam do łazienki i chciałam trochę ochłonąć. Nie miałam pojęcia co robić. Miałam stracha. Wtedy Lou mógł się wygadać i poznaliby mój sekret. Nagle dołączył do mnie Tomlinson. Przywarłam do ściany:
-Michi, co ty tu robisz?-co miałam powiedzieć?
-Ja...ymm...Jestem na kolacji?-byłam bardzo zestresowana
-Dlaczego z nim?-w tym momencie naprawdę mnie zatkało...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz