Miał rację. Też nie poinformowałabym go tak po prostu. Nie musiał długo czekać
-Przepraszam-objął mnie. Jakby mało tego zadzwonił dzwonek. Tomlinson poszedł otworzyć. W wejściu pojawił się Payne, wtem coś we mnie pękło. Dopiero wtedy poczułam prawdziwy ból...
***
Był załamany, przygnębiony. Ja natomiast miałam nijaki wyraz twarzy, łzy same spływały po moich policzkach. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały nie wytrzymałam, rozpłakałam się w najlepsze. Gdy Louis przechodził obok aby zostawić nas samych złapałam go za rękę:
-Nie, chcę żebyś tu był-kiwnął głową i zbliżył się. Przytuliłam się do niego co jeszcze bardziej podrujnowało Liam'a. Lou cały czas miał spuszczoną głowę, jakby tylko był tam dla mnie, jakby nie chciał brać w tym większego udziału. My natomiast patrzeliśmy na siebie łgając:
-Czy kiedyś mi wybaczysz?-nareszcie wydusił
-Nie umiałabym-uspokoił mnie jego głos, tak mi go brakowało
-Byłem idiotą, nic nie wartym draniem-zacisnęłam wargi
-Wiem-potwierdziłam, Tomi zwrócił na mnie swoje niebieskie oczy-To koniec, nie licz na powrót. Wróć do tej dziewczyny, bądźcie szczęśliwi. Tylko nie zrań jej tak bardzo jak mnie, nie popełniaj więcej tego błędu-zdębieli. Wybiegłam do łazienki musiałam przywrócić się do porządku. Oparłam się o ścianę i jeszcze chwilę ignorowałam wołania przyjaciela płacząc. Po około dwudziestu minutach otworzyłam mu. Nie mówił nic. Po prostu mnie przytulił, był najlepszym przyjacielem jakiego mogłabym kiedykolwiek mieć. Pomimo że okłamał mnie nadal był ideałem kumpla. Zabraliśmy się do salonu. Siedziałam bokiem na jego kolanach opierając się o bok sofy. Wtuliłam się mocno w jego tors i przymknęłam w oczy. Cisza goiła moje rany. W końcu udało mi się coś powiedzieć:
-To było takie trudne, muszę zapomnieć-zaśmiałam się z bezsilności
-Nic nie dzieje się bez powodu. Może to się stało abyś poznała kogoś lepszego-wywołał, tym razem, szczery uśmiech na mojej twarzy
-Kocham cię Louis-słyszałam jak jego serce bije mocniej, co zdziwiło mnie
-Ja ciebie też Alice-odrzekł-Nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić-dodał cicho, prawie nieusłyszalnie. Zasnęłam w jego ramionach w środku dnia...
*Oczami Lou
Wyglądała tak słodko śpiąc na moich kolanach. Przeniosłem ją do swojej sypialni, tam było większe łóżko, nie chciałem aby cisnęła się w pokoju gościnnym. Nie mogłem patrzeć jak wszyscy dookoła ją krzywdzą. Gdyby tylko wiedziała, gdyby tylko wiedziała jak bardzo ją kocham. Ile w stanie byłbym dla niej poświęcić. Byłą dla mnie wszystkim, całym światem. Ale zasługiwała na kogoś lepszego. W sumie cieszyłem się że dowiedziała się o Liam'ie. To był zwykły drań, nie zasługiwał na nią. Taka cudowna dziewczyna, tak wiele problemów. Chciałem to zmienić, pragnąłem ją uszczęśliwić. Ale nie wiedziałem jak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz