środa, 12 listopada 2014

Little Sweet Angel 18

-Co ty tu robisz?-wydukałam
-Pojechałem za wami, tak na wszelki wypadek
-Nie potrzebnie-rzeczywiście miałam okrwawione ciało
-Michi, jedziemy do szpitala-ruszył
-Nie, proszę-miałam łzy w oczach
-Możesz dostać zakażenia-kłócił się
-Louis, błagam tylko nie mów o niczym Hazz'ie on nie może się dowiedzieć...-prosiłam...
***
-Dlaczego?-jechał bardzo szybko
-On po prost nie może się o tym dowiedzieć-byłam w rozpaczy
-W ogóle czemu byłaś z tym gangsterem?-zaskoczył mnie
-Skąd wiesz kim on jest?-zapytałam. Czyżby Lou też robił czarne interesy? 
-Nie od wczoraj robię w tym fachu, czasami zdarzają się i tacy. Ale moje układy są legalne w stu procentach. Powiesz mi w końcu, kim on dla ciebie jest i dlaczego ci to zrobił?-nie wiedziałam co odpowiedzieć
-Ja...jeszcze nie teraz-stanęliśmy przed szpitalem. Próbowałam sama wysiąść, ale nie mogłam, miałam zbyt poranione nogi. Wziął mnie za ręce i zaniósł do środka. Szybko się mną zajęto. Opatrzyli mi rany. Oczywiście nie ominęły mnie dziesiątki pytań, na które nie odpowiadałam. Pozwolili mi wyjść. Jeszcze kulałam, Lou pomógł mi wsiąść. Nie ruszył. Chciał wyjaśnień:
-Michell, proszę-jeszcze nikomu tego nie pokazywałam nawet Harry'emu. Ukazałam miejsce za uchem-Czy ty?-nie wierzył  własnym oczom
-Tak. Błagam nie mów nikomu, tylko ty o tym wiesz. Ufam ci-nie wiedział jak zareagować
-Ale oni zostawiają to tylko tym które...-zacisnęłam powieki, łzy powoli spływały po moich policzkach
-Proszę, nie...Nie chcę o tym mówić. Nie wiesz wszystkiego, nie oceniaj mnie pochopnie, błagam-spojrzałam na niego. Przytulił mnie
-Nie mam zamiaru. Tylko co powiemy Styles'owi?-sama nie wiedziałam
-Że musiałam wyjść do przyjaciółki na przymiarkę sukni na bal służbowy i wypadłam z pierwszego piętra w krzaki, że akurat wracałeś z pracy obok jej domu i pomogłeś mi-wymyśliłam to na poczekaniu, nie było to najgorsze kłamstwo ale miałam przeczucie że Harry mi nie uwierzy
-Jesteś pewna?-pokiwałam twierdząco głowa
-Jedź już, El na pewno się denerwuje-uśmiechnęłam się lekko, z przymusu co prawda. Niechętnie odpalił maszynę i ruszył. Szybko dojechaliśmy pod moje mieszkanie. Wzięłam głęboki oddech i wysiadłam. Tommo pomógł mi dotrzeć do środka. W przedpokoju od razu pojawili się Hazz i Tatiana. Byli przerażeni, ale na mój widok odetchnęli z ulgą. Louis zdziwiony spojrzał na moją bliźniaczkę następnie na mnie:
-Co ci się stało? Gdzie byłaś? Dlaczego nam nic nie powiedziałaś?-zarzucali mnie pytaniami
-Nic mi nie jest. Musiałam pilnie wyjść-Lou przekazał mnie Harold'owi
-Louis-podał rękę mojej siostrze
-Tatiana, siostra Michi-uścisnęła ją
-Możesz proszę wyjaśnić czemu nas tak straszysz?-podprowadził mnie do salonu na kanapę
-Byłam u Caroline, mojej przyjaciółki z pracy. Przymierzałam tą sukienkę którą uszyła. Otworzyła okno, bo było nam bardzo gorąco. Kiedy chodziłam na szpilkach, wiesz że nie jestem w tym dobra, wypadłam przed nie. Tomi akurat przejeżdżał obok i zabrał mnie do szpitala-wysłuchiwał mnie bardzo uważnie
-Dobrze, a teraz wersja prawdziwa-spojrzałam mu w oczy z przerażeniem, tym samym się pogrążając-Wiedziałem-wstał i pomgnął do drzwi
-Harry nie!-ruszyłam za nim bardzo szybkim tempem kuśtykając-Nie rób tego!-zatrzymywałam. Tomlinson i Tats przyglądali się wszystkiemu z boku. Nie mieli pojęcia o co chodzi. Loczek nie słuchał mnie, wystrzelił na zewnątrz-Lou, proszę zrób coś. Wiesz co może się stać-kiwnął głową i pobiegł za nim. Błam w ogromnym szoku, nie można opisać mojego przerażenia.  CO TERAZ?!

2 komentarze:

  1. Oooo nowy post!!
    Jestem mile zaskoczona :)
    I właśnie co dalej??
    Tylko ty wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha... A to będzie niespodzianka ;* możecie się tylko domyślać <3 Mam nadzieję że będziecie zadowoleni :^

    OdpowiedzUsuń