niedziela, 9 listopada 2014

Whisper my name 12

Dopiero kiedy puścił mnie zauważyłam że na wszystko patrzał loczek. Zamarłam. Miałam ochotę rzucić się z mostu. Najlepiej wychodziło mi ranienie innych. Wyszedł z domu. Nie wiedziałam co robić. Spojrzałam na zadowolonego Malik'a
-Jesteś z siebie zadowolony?-z wyrzutem powiedziałam i pobiegłam za zielonookim...
***
Wyszłam za nim na dwór, złapałam go za ramię i obróciłam ku sobie:
-Ja nie wiedziałam-miałam łzy w oczach
-Co to zmienia? Nawet jakby mnie tam nie było to i tak byś to powiedziała. Co za różnica?-nie chciałam dać mu odejść
-Hazz, ale ja tak naprawdę nie wiem nic. To mnie wykańcza, jestem zagubiona. Wiem że kocham ciebie, ale nadal czuję coś do niego pomimo tego wszystkiego co mi zrobił. Myślałam że go nienawidzę ale jednak nie. Nie wiem  nic, nic-wpadłam w histerię, nie mogłam się uspokoić. Jego mina zmieniła się z wściekłej w zatroskaną. Nie umiałam wybrać, to było tak bolesne. Nie chciałam zranić nikogo, nikogo. Najmniejszym ruchem potrafiłam to zrobić. Znienawidziłam siebie. Potrzebowałam go-Pomóż mi-błagałam. Nie miałam naprawdę sił. Byłam wykończona psychicznie. Starałam się przestać płakać
-Pomogę, lepiej nie zostawaj już sama. Teraz tylko dokonaj  szybkiej decyzji. Który z nas ma z tobą dzisiaj zostać?-szczerze od razu wiedziałam
-Ty-odpowiedziałam
-Dobrze-objął mnie. Wróciliśmy do mojego pokoju
-Zayn-zaczęłam-naprawdę wyjdź-wskazałam na wyjście. Spojrzał wściekle na Harold'a i trącił go ramieniem opuszczając mój dom. Opadłam na łóżko wyczerpana. Dopiero zauważyłam że mam zakrwawioną rękę i całe łóżko-O Boże-westchnęłam
-Daj to, pomogę ci-zdjął koszulkę i owinął ją moją rękę. Rozbawił mnie
-Czuję się jak na planie filmu "Zmierzch"-zaśmiał się-Wiesz że mogłeś po prostu iść do łazienki i wziąć bandaż?-wolałam się upewnić
-Tak ale chciałem żebyś się uśmiechnęła-nie mogłam zrobić inaczej. Wiedział jak poprawić mi humor. Uwielbiałam go za to. Spoważniałam. Coś do mnie doszło-byłam zbyt łatwa. Dotarło do mnie że Zayn się nie zmieni, nie będzie inny, że jest dobrym aktorem, że to "uczucie" to tylko złudzenie. Zbliżyłam się do lokatego i delikatnie musnęłam jego usta. Był wyraźnie zaskoczony
-Już wiesz?-ukazał swe dołeczki. Powtórzyłam pocałunek-To chyba znaczy tak-przygryzłam dolną wargę
-Tak, to oznacza tak-wszystko co złe ze mnie zeszło. Byłam chyba szczęśliwa. To co się działo w moim życiu przerażało mnie. W jednej chwili nie wiedziałam co mam zrobić, w drugiej wiedziałam.  Najpierw byłam zapłakana, za trzy sekundy roześmiana. Jeden wielki misz-masz. Sama nie nadążałam nad sobą, a co dopiero inni. Poszłam się odświeżyć. Ubrałam piżamę, Harreh pomógł zmienić mi pościel i położyliśmy się wspólnie do łóżka. Ulżyło mi, kamień spadł mi z serca. Ale to co wydarzyło się rano przeszło moje najśmielsze oczekiwania...







Ciekawi? Ja bardzo :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz