*Oczami Harold'a
To co mówiła było jak scenariusz horror'u, ale to było jej przeszłe życie. Zrozumiałem wszystkie jej zachowania, miałem zamiar ją wspierać i pomóc w chorobie. Miałem ochotę zabić tego drania. Nie mogłem pozwolić aby znów kiedykolwiek ją skrzywdził. Bałem się o nią. Przy okazji dowiedziałem się jak bardzo mi na niej zależy...
***
Zrozumiałem jak błaha jest moja przeszłość. Tuliłem ją do siebie przez długi czas, płakała w moje ramię, musiała to z siebie wyrzucić na dobre. Kiedy opanowała histerię zacząłem swoją historię:
-Ja kiedyś wykorzystywałem dziewczyny, dla swoich potrzeb. Tylko żeby wyżyć się seksualnie, często uciekałem od nich po spędzonej nocy. Nie odzywałem się, chociaż obiecywałem miłość. Nie obchodziły mnie ich uczucia, nie wiedziałem co to prawdziwy związek. Nie chciałem się wiązać-mówiłem jak najszybciej, aby w końcu stracić choć cząstkę tego ciężaru-Było tak do tego dnia, kiedy się spotkaliśmy. Od tamtego czasu nie spotkałem nikogo prócz ciebie. Zmieniłaś mnie z dnia na dzień, dlatego chłopcy byli tacy zdziwieni, wcześniej taki nie byłem. Nigdy nikt nie zawrócił mi tak w głowie-recytowałem jej prosto w oczy, nadal miała smutną minę-Nie zdawałem sobie sprawy z tak wielu rzeczy-spuściła głowę-Wybacz że wcześniej nie powiedziałem ci tego
-Co ty gadasz? To ja powinnam ci powiedzieć to wszystko wcześniej, ale ja się bałam nie umiałam...Przepraszam-i znów płacz. Cierpiałem słysząc czując jej łzy na ramieniu. To bolało. Kiedy najważniejsza osoba w twoim życiu płacze, nie możesz powstrzymać bólu wewnętrznego
-Michell, ciii...-uspokajałem ją-Już po wszystkim, jestem tu z tobą, wszystko będzie dobrze-powoli przestawała-Spokojnie-udało się
-Nie zostawisz mnie?-spojrzała mi w oczy
-Nigdy-pocałowałem ją w czoło i ułożyłem na sobie-Odpocznij, potrzebujesz tego-głaskałem ją
-Harry?
-Tak?-byliśmy cisi
-On już nie wróci?-przejętym tonem zapytała
-Nie pozwolę mu.-odpowiedziałem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz