wtorek, 18 listopada 2014

Ride or die 6

Otworzył mój stary kumpel, na którego widok od razu się uśmiechnąłem
-Li stary!-przybiłem mu męską piątkę. Obczaił blondynkę od góry do dołu. Od razu  było widać że się mu spodobała, ale  nie, ona jest, będzie moja. To on postanowił zacząć:
-Liam-wystawił do niej dłoń, uścisnęła ją i...no właśnie jak teraz chciała się przedstawić?
***
Luknęła na mnie ukradkiem, wiedziała że musi podać jakiekolwiek imię
-Charlotte-zastanawiałem się czy kłamie. Miała bardzo pewny siebie ton i minę
-Miło poznać, wchodźcie-zaprosił nas do środka. Weszła pierwsza. Na mnie naskoczyli trzej inni przyjaciele. Kiedy ogarnęli że tuż obok stoi, naprawdę piękna, dziewczyna opanowali się i wlepiali w nią wzrok.
-Jestem Charlotte-po kolei uścisnęli jej dłoń i przedstawili się. Wskazali nam pokojem, mój był tuż obok "Lottie", mieliśmy nawet wspólną łazienkę ;). Bez słowa do mnie poszła do siebie. Rozpakowałem się i przebrałem. Postanowiłem zajrzeć do niej. Cicho zapukałem. Uchyliła lekko drzwi, jakby coś za nimi chowała:
-Czego ty znowu chcesz?-jak zwykle miła
-Zapytać jak tam?-jej osoba mnie fascynowała, pomimo tych wszystkich obraźliwych komentarzy z jej strony
-Dobrze.-koniec wypowiedzi
-Mogę wejść?-zmierzyła mnie wzrokiem
-Musisz?-kiwnąłem na tak. Wpuściła mnie! Eureka! Zasłony były pozasłaniane. A na łóżku leżały rozłożone  na części giwery, oniemiałem
-Jak ty to...?-nie mogłem spuścić ich z wzroku
-Już mówiłam-zaczęła łączyć pistolety w całość bez żadnego problemu-Wychodzę-oznajmiła
-Gdzie?-wrogo na mnie spojrzała
-Muszę zbadać teren-brzmiało jakby powiedział to pies
-Mogę z tobą? Może chłopaki pomogliby nam...-skrzywiła się
-Niech będzie-jakby z obrzydzeniem się zgodziła
-To twoje prawdziwe imię?-nie wytrzymałem
-Ja nie mam imienia-schowała całą broń do walizki, a ją głęboko pod łóżko
-Każdy ma imię-lekko mnie to rozbawiło
-Ja nie-podniosła się i z wyrzutem rzekła
-Przebierz się i przyjdź na dół-zmieniłem temat. Wyszedłem. Dołączyłem do przyjaciół siedzących na sofie w salonie. Opadłem obok blondyna
-Hej Zayn, a ta laseczka jest wolna?-gul  mi skoczył na pytanie Harold'a, nie wiedziałem dlaczego
-Nie nazywaj jej tak-warknąłem i obrzuciłem go wrogim spojrzeniem
-Dobra, spoko nie denerwuj się już tak
-Jaka ona jest?-Liam jak zawsze taktownie podchodził do sprawy. Uśmiechnąłem się na myśl o niej
-Wspaniała-nie mogłem użyć innego słowa, tylko to do niej pasowało. Zauważyli że lekko się zarumieniłem
-Oj Zayn się zakochał! A Zayn się zakochał!-Louis skakał po kanapie
-Zamknij się!-posadziłem go. Nie chciałem żeby usłyszała
-Yhym-przytaknął z głupią miną, dzieciak jeden. Najstarszy a najgłupszy
-Możecie nas oprowadzić, ymm Char się przebiera-nie mogłem przyzwyczaić się do tego imienia
-Jasne-radośnie odpowiedział Niall
-Możemy iść-odwróciliśmy się jednocześnie. Pokazała się w zupełnie innym świetle. Wyglądała nieziemsko, kusiła mnie sobą. Czy ona robiła mi to specjalnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz