poniedziałek, 17 listopada 2014

I swear, I hate you 7

-Jak to?-spuściłam głowę
-Bo wszystko czego się obawiałam się spełniło. Straciłam wszystko poza tobą, ale ciesze się że to ty ze mną zostałeś-wywołałam piękny uśmiech na jego twarzy, który po chwili zniknął
-Wcale nie straciłaś wszystkiego poza mną-nie wiedziałam do czego zmierza...
***
-Nie straciłaś mojej miłości-zbliżył się i ujął moją twarz w dłonie. Patrzałam mu prosto w oczy, wiatr delikatnie rozwiewał moje włosy, szum fal zagłuszał ciszę, było doskonale. Delikatnie musnął moje usta. Miał niepewna minę. Ja natomiast delikatnie uniosłam kąciki ust. Odwzajemnił uśmiech. Chciał ponownie mnie pocałować ale zaczęłam biec i śmiać się-Może tak miało być? Może teraz będę szczęśliwa?-pytałam sama siebie. Podążał za mną, niestety on jest szybszy i nie za daleko zaszłam. Wziął mnie na ręce i zakręcił nami dookoła. Odchyliłam na moment głowę do tyłu, ponownie wpiłam się w jego wargi. Zrozumiałam że zawsze coś do niego czułam, ale Liam przysłaniał mi to
-Kocham cię-wyszeptałam mu na ucho
-Ja ciebie też-wszystko co złe ode mnie odeszło. Zakochałam się, nie potrzebowałam już Payne'a i matki. Wtedy liczył się tylko on
-Dlaczego tak długo zwlekałeś?-zapytałam. Postawił mnie na nogi
-Bo byłaś z nim i nie chciałem psuć naszej relacji-zrobiło mi się miło
-I pomimo że czułeś do mnie sympatię myślałeś o mnie i nie wydałeś Liam'a żeby mnie nie zranić- utonęłam w jego ramionach
-A ty czemu nie powiedziałaś mi tego wcześniej?-no i mnie zatkało. Postanowiłam być szczera
-Nie byłam pewna, ale odkąd tu jesteśmy czuję że to to-o dziwo nie uraziło go to, myślałam że się obrazi
-Czyli od teraz jesteśmy razem?-stanęłam na palcach
-Tak-zachichotałam radośnie i przygryzłam dolną wargę
-Wracamy?-złapałam go za rękę-Nie spodziewałem się takiego przyjęcia mnie do siebie-rozbawił mnie
-A ja nie spodziewałam się że mnie kochasz-tym razem się zaśmiał. Wróciliśmy do willi. Oparłam się o wewnętrzną stronę drzwi. Przyciągnęłam do siebie Tommo i pocałowałam namiętnie. "Akcja" przeniosła się do sypialni... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz