środa, 12 listopada 2014

Imagin Louis część 2

Przystanęliśmy w progu. Prawdopodobnie nikogo jeszcze nie było gdyż światła nadal były zgaszone. Oboje trzymaliśmy się za lewe ręce. Musiało wyglądać to zabawnie kiedy oboje szuraliśmy po własnych  łokciach w tym samym czasie:
-Chyba czas się pożegnać-stwierdziłam
-Niestety, ale zobaczymy się jutro-rozpromieniłam się-Wpadnę po ciebie o 10-pocałował mnie w policzek. Odszedł. Zapowiadał się dobry początek nowej  znajomości...    
***
Weszłam do środka i oparłam się o drzwi. Westchnęłam głośno, dzięki niemu moje serce zaczęło bić mocniej. Poszłam na górę. Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Usiadłam na łóżku i sprawdziłam komórkę. Otworzyłam nieodebranego sms'a od nieznanego numeru: 
 "Masz przeurocze dołeczki" Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wiedziałam że to Louis, nie miałam najmniejszych wątpliwości. Nie wiedziałam tylko skąd ma mój numer. Odpisałam:
 "Dziękuje, przystojniaku. Gdzie jutro masz zamiar mnie porwać?" Nie czekałam nawet minuty: 
 "Tam gdzie będziesz mogła odetchnąć od siostry" Nawet on zauważył moją niechęć do Zary, ciekawe. Aż tak było to widać? Rozumieliśmy się świetnie. Pisaliśmy jeszcze moment kiedy usłyszałam trzask drzwi wejściowych i szybkie kroki. Po chwili do mojej sypialni wparowała siostrunia:
-Co ty wyprawiasz gówniaro jedna?!-jej wściekłość bawiła mnie i to bardzo
-O co ci chodzi?-kipiała złością 
-O co mi chodzi? Po pierwsze podrywasz mi chłopaka-wybuchłam śmiechem-Po drugie podbijasz do starszego gościa o imieniu Louis!-nie wiedziałam jaki ma problem
-To tylko trzy lata różnicy-stwierdziłam-I wcale nie interesuje mnie ten twój lowelas-stanęłam z nią twarzą w twarz
-O nie siostrzyczko-skrzyżowała ręce na klatce piersiowej- Nie będziesz się z nim widywać, o nie-była bardzo pewna swoich słów-Nie możesz z nim być-skrzywiłam się 
-Nie rozumiem-zaśmiała się szyderczo
-Proszę cię. On jest bożyszczem nastolatek, a ty? Ty jesteś nic nieznaczącym żyjątkiem. Ubierasz się jak biedaczka, nie umiesz się pomalować i nie grasz w serialach. Jesteś nikim-bardzo bolały mnie jej słowa, ale nie chciałam dać jej tej satysfakcji 
-Gadaj se co chcesz, ale nie zabronisz mi się z nim widywać-parsknęła chichotem
-Zobaczymy-wyszła i zamknęła drzwi od zewnątrz. Próbowałam je otworzyć ale zakluczyła je. Myślałam że ją ukatrupię. Nie miałam jak się ruszyć. Bardzo mnie skrzywdziła. Nigdy nie myślałam o sobie jako o gwieździe filmowej, ale także nigdy nie miałam tak złego zdania o samej sobie. Jak mogła tak powiedzieć? Zmieszać własną siostrę z błotem.To bolało bardzo. Spłakałam się. Zasnęłam. Obudziłam się o 8.00. Na biurku stała tacka ze śniadaniem i karteczka: "Dzień dobry siostrzyczko, miłego dnia spędzonego w pokoju. Nie próbuj żadnych sztuczek, bo będzie gorzej". Spróbowałam jeszcze raz otworzyć drzwi, zamknięte. Westchnęłam głośno i zabrałam się za jedzenie. Po spożyciu posiłku poszłam do łazienki. Słowa siostry nadal dudniły w mojej głowie. Postanowiłam jednak pozostać sobą. Delikatnie pomalowałam rzęsy, rozpuściłam włosy i ubrałam się. Na zegarku widniała 9.58. Złapałam za torebkę, narzuciłam na siebie kurtkę  i otworzyłam okno. Od zawsze miałam lęk wysokości, wzięłam głęboki oddech i usiadłam wyszłam na daszek. Następnie zabrałam się za schodzenie po drabince, miałam wrażenie że to trwa wieczność. Jak na złość wisiałam nad parkingiem, ni z tego ni z owego nadjechał Lou. Akurat byłam w połowie drogi. Myślałam że zaraz padnę ze wstydu. Wysiadł roześmiany z auta:
-Ymmm... Co robisz?-nie ukrywał rozbawienia
-Ja schodzę na ziemię-przy ostatnich szczeblach poślizgnęłam się i serce stanęło mi w miejscu. Wpadłam w ramiona Tomlinson'a jak panna młoda. Zaśmialiśmy się:
-Naprawdę spadłaś mi z nieba-ten dowcipniś. Zmierzył mnie wzrokiem i wybuchł żywym śmiechem
-O co chodzi?-nie załapałam
-To urocze że ubrałaś się jak ja-dostałam rumieńców, wcale nie wiedziałam że on ma taki styl. Po prostu takie rzeczy zawsze mi się podobały. Nie zaprzestawał się śmiać
-Haha-powiedziałam. Postawił mnie na nogi
-Powiesz mi dlaczego schodziłaś w ten sposób?-zatkało mnie. Nie chciałam wyznawać prawdy
-Ja tak lubię-nie trudno było wyczuć kłamstwo. Skrzywił się
-Taaaak... Wiesz coś mi się nie wydaje. Nie wyglądałaś na zachwyconą tam na górze-nerwowo zachichotałam
-Wolałabym żeby nikt nie patrzył jak schodzę po drabince w październiku-wiedziałam że mi nie wierzy, ale zauważył że nie chcę mówić i odpuścił mi. Pojechaliśmy gdzieś gdzie naprawdę nie można było spodziewać się mojej siostry ...




Wiem że mówiłam że potrzebuję kilku komentarzy aby wstawić nową część ale Ewa zawalczyła o ten rozdział. Dedykuję ten post właśnie jej :* Możecie dziękować Ewie <3 Pozdrawiam. Kolejną część napiszę jeżeli będzie 6 KOMENTARZY, tym razem bez żadnych ulg ;)

3 komentarze:

  1. Kocham cię
    Kocham cię
    I kocham cię
    Dzięki,że go dodałaś ale ,ze aż 6 kom?!
    No ok,bd czekać spoko ;)
    Liczę że twoi czytelnicy chcą kolejna część i będą komentować bo imagin jest zajebisty!

    U mnie jest już rozdział
    saveyoutonight-louistommo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń