-Niall-przedstawił się
-(T.I)-nawet nie próbowałam się uśmiechnąć
-A więc, dzieciaki...-mój agent zaczął opowiadać o tym co mamy robić, kiedy i gdzie się razem pokazywać itd. Ani ja ani on nie był zadowolony. Tego samego wieczoru mieliśmy pojawić się za zaaranżowanym spotkaniu, właściwie randce. Nareszcie mogłam opuścić ich. Wróciłam do swojego mieszkania i rzuciłam się na sofę. Około 18.30 musiałam zacząć się szykować. Wzięłam prysznic, umalowałam się i wysuszyłam włosy. Wybrałam już sobie kreację. Narzuciłam na siebie płaszcz i wzięłam torebkę. Podjechał po mnie mój kierowca i zawiózł pod najdroższą restaurację Londynu, nigdy nie lubiłam takich sztywnym miejsc. Wolałabym siedzieć przed budką z kebab'em i zajadać się śmieciowym żarciem, które tak kochałam. Wysiadłam i weszłam do środka. Zauważyłam niebieskookiego przy stoliku obok okna. Przykleiłam sobie na twarz sztuczny uśmiech i zbliżyłam się do chłopaka. Dał mi buziaka w policzek i przywitał:
-Cześć (T.I)-widziałam że gra tak dobrze jak i ja. Odsunął mi krzesło tak abym mogła usiąść, zrobiłam to. Po chwili zajmował miejsce naprzeciw. Cały czas mieliśmy rozmawiać,niby, uradowani. A więc nie zmieniając wyrazu twarzy rzekłam:
-Posłuchaj, ani ty ani ja tego nie chcemy. Proszę więc udawaj w miarę dobrze bo nie mam zamiaru użerać się z tobą dłużej. Im szybciej zaczną o nas pisać tym szybciej będziemy mogli to skończyć. Rozumiesz?-wyrecytowałam to prawie na jednym oddechu. Wyraźnie się zdziwił
-Ale kto powiedział że ja udaję, może naprawdę cię lubię?-zachłysnęłam się szampanem
-Nawet mnie nie znasz-stwierdziłam
-Wiem jak masz na imię, co robisz, gdzie mieszkasz, skąd jesteś i znam twoje marzenia-wyliczał
-Proszę cię, ten elementarz który dostałeś to stek bzdur-popatrzał na mnie jak na wariatkę-Wcale nie lubię sukienek, bali, elegancików i miejsc jak to-zaskoczyłam go-Wolę jeansy, za wielkie bluzy, spięte włosy i fastfood'y. Kocham oglądać komedie, grać w piłkę nożną i pograć trochę na gitarze. Więc uwierz, nie wiesz o mnie nic-zaśmiał się, bardzo szczerze. Coś było w tym jego szaleńczym chichocie-O co chodzi?-nie zrozumiałam
-Właśnie streściłaś mi siebie-miał rację-Po za tym nie wiesz jak jesteś do mnie podobna. To wszystko to nie moja bajka-jednak oceniłam go pochopni-Proponuję normalne spotkanie, nie takie ustalone przez naszych agentów. Chodźmy do parku, później zjedzmy jakiegoś hotdog'a czy coś-spodobała mi się ta sugestja, w sumie jak miałam z nim "chodzić" to dlaczego miałabym nie spróbować do polubić?
-Okej. Bądź po mnie o 21.00, tylko wtedy paparazzi nie stoją pod moim oknem-rozpromienił się. Mnie natomiast już bolała twarz od tego szczerzenia się i oczy od fleszy zza szyby. Tamta kolacja nie była aż taka tragiczna. Wróciłam do siebie.
Dochodziła 20.30, na luzie poszłam do łazienki. Nie malowałam się, zwyczajnie splotłam włosy w niechlujny kok, ubrałam się w coś wygodnego i wzięłam swoją sportową torbę. Blondyn stał przed drzwiami w kapturze. Przywitaliśmy się ciepłym przytulasem i ruszyliśmy na spacer. Było bardzo miło, on wydał się normalny, nie jak ci inni gwiazdorzy. Zaprzyjaźniłam się z nim. Naprawdę poczuliśmy do siebie sympatię.
A dzisiaj stoję na ślubnym kobiercu z niejakim Neil'em Horan'em ;)
Super!
OdpowiedzUsuńJak każdy twój
Czekam na kolejny